<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572</id><updated>2012-02-16T19:27:16.766+01:00</updated><category term='Widzę-Cię.com'/><category term='But Manitou'/><category term='Allah 2.0'/><category term='Moore'/><category term='Paolini'/><category term='Mafia'/><category term='Kenneth B. Andersen'/><category term='Film'/><category term='Super'/><category term='Złodziej Grobów'/><category term='Russbult'/><category term='Książka'/><category term='Zapowiedzi'/><category term='Niedobry Królewicz Karolek'/><category term='dan brown'/><category term='Śniło Ci Się'/><category term='misery'/><category term='Ziemkiewicz'/><category term='Uczeń Diabła'/><category term='Pietia i Witia. Co złego'/><category term='Peacock'/><category term='top'/><category term='open'/><category term='lista shindlera'/><category term='wygrana'/><category term='forest gump'/><category term='nigdy nie mów nigdy'/><category term='Rycerz Kielichów'/><category term='Heroes VI'/><category term='alfred j. palla'/><category term='blaszany bębenek'/><category term='to nie my'/><category term='mechaniczna pomarańcza'/><category term='top 10'/><category term='Zagańczyk'/><category term='konkurs'/><category term='Ogry'/><category term='Tom Holt'/><category term='Skylrim'/><category term='heroizm dla początkujacych'/><category term='Exam'/><category term='ojciec chrzestnymary poppins'/><category term='Silmarillion'/><category term='kod leonarda da vinci fak czy fikcja'/><category term='Ostatni Egzorcyzm'/><category term='Życie Seksualne Ziemian'/><category term='nakanapie.pl'/><category term='klaudyna'/><category term='forrest gump'/><category term='imię róży'/><category term='kod leonarda da vinci'/><category term='łowca androidów'/><category term='Your Highness'/><category term='Tom Lloyd'/><category term='Recenzja'/><category term='andre agassi'/><category term='Tomasz Duszyński'/><category term='Przenośne Drzwi'/><category term='Jacek Piekara'/><category term='Gry'/><category term='Tolkien'/><title type='text'>See you on the other side...</title><subtitle type='html'>Recenzje filmów, gier, książek i wszelkiego jestectwa co to mi w łapy wpadnie.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>26</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-6735893737859679894</id><published>2011-12-01T14:44:00.001+01:00</published><updated>2011-12-01T14:49:05.992+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='andre agassi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='open'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>Life is life - recenzja książki "Open, autobiografia tenisisty" Andre Agassiego.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZoWd-DFDfCc/TteFDsiocMI/AAAAAAAAAJw/RhIH1F7OGbY/s1600/13845793004cd458de4678b.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZoWd-DFDfCc/TteFDsiocMI/AAAAAAAAAJw/RhIH1F7OGbY/s320/13845793004cd458de4678b.JPG" width="297" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;Przyznaję się bez bicia. Jak każdy Polak, jestem "po". Co to znaczy? Otóż nasz naród ma jedną denerwującą cechę. Interesuje się pewnymi zagadnieniami PO jakimś fakcie. Narodowy socjalizm interesuje nas PO zamieszkach, prawami dzieci interesujemy się PO jakimś bulwersującym wydarzeniu, a rzeczy które na co dzień mamy w nosie, ważne zdają się być dopiero PO skandalu jakie wywołały. Nie inaczej jest ze sportem. Kto interesował się tenisem przed sukcesami Radwańskiej? Oczywiście były jakieś tam występy Domachowskiej, czy Frystenberga i Matkowskiego, aczkolwiek większość rodzimych kibiców zaczęła fascynować się tym sportem, dopiero PO sukcesach krakowianki. Ja również zaliczam się do tego grona, toteż z wielką ciekawością przystąpiłem do lektury autobiografii Andre Agassiego. Jest jedną z ikon tenisa, aczkolwiek większość mieszkańców naszego wspaniałego kraju, go kojarzy głównie z reklam pewnej znanej marki maszynek do golenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W "Open", bo taki ta książka ma tytuł, autor przybliża kulisy swojej kariery, w czasie której wygrał chyba wszystko co mógł, w tym 8 turniejów wielkoszlemowych. Po zakończeniu kariery sportowej, został celebrytą i filantropem czynnie działając w fundacjach charytatywnych. Mimo to, czytając wspomnienia Amerykanina, ani razu nie miałem wrażenia, że starał się on wyidealizować swoją postać. Kiedy mówi o swojej karierze, mówi tak jak było, nie unikając przy tym trudnych tematów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; A trzeba przyznać, że trudności w jego życiu było, co nie miara, a największą z nich jest jego nienawiść do tenisa. Przymuszany do niego przez despotycznego ojca, zrobił karierę mimo pernamentnej kontuzji pleców, w między czasie szprycując się różnymi świństwami, niczym czołowe biegaczki Republiki Demokratycznych Niemiec. Do tego, opowiada nam on o kulisach tenisa, jednakże wydaje mi się, że czasami zachowuje się zbyt zachowawczo i nie ujawnia tylu szczegółów, co inne gwiazdy w swoich autobiografiach. Miłośnicy skandali mogą być troszkę zawiedzeni, tym bardziej że jeżeli już czytamy o czymś bulwersującym, głównym bohaterem przedstawionych wydarzeń jest sam Agassi. Mimo wszystko, opowiada on bardziej o swoim życiu, niż o tenisie, aczkolwiek robi to z dużym wyczuciem i taktem. Dla mnie to duża zaleta, bo jeżeli czytam jakąkolwiek biografię, chcę czytać o danej osobie, a nie o wszystkich wokół. Autentyczność opowieści Amerykanina potęguje ilość tematów, jakie podejmuje i sposób, w jaki to robi. Są tu zarówno fragmenty śmieszne (wyznanie dotyczące zakładania peruki, czy grania bez majtek), romantyczne ( miłość do Steffi Graff i dzieci), jak i straszne (postać Ojca, nieudane pierwsze małżeństwo), ale ani jeden z tych elementów nie jest sztuczny czy zbędny. Podczas czytania tej książki nie sposób się nudzić. Głównie, dlatego że tenis jest tu jedynie klamrą spinającą wszystkie elementy, nie zaś bohaterem. Bohaterem jest człowiek, co zresztą jest jej następną zaletą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zresztą, lektura tej książki to nie lada zabawa. Niezwykła lekkość pióra tenisisty sprawia, iż nie sposób oderwać wzroku od tekstu. Równie dobrze wypada polskie wydanie, solidne w twardej oprawie, z wieloma ilustracjami. Książka jest gruba, aczkolwiek to głównie sprawa tychże obrazków i słusznej czcionki, co nie zmienia faktu, że jej długość jest satysfakcjonująca. Również tłumaczenie wydaje mi się idealne, być może czasami szerzej mogłyby być wytłumaczone niektóre pojęcia, aczkolwiek od czegoś przecież jest Wikipedia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; "Open. Autobiografia tenisisty" to bardzo udany tytuł. Być może stwierdzę to trochę na wyrost, ale jak dla mnie jest to najlepsza książka biograficzna tego roku. Staje ona w opozycji do większości wydawnictw na rynku, zamiast skandali dając dobrą opowieść. Opowieść o tenisie, życiu. Przeczytałem, że to najbardziej antysportowa książka, jaka istnieje. I trudno się nie zgodzić z tym stwierdzeniem, bo po jej przeczytaniu o wiele mniej lubię Agassiego-sportowca, a lepszy wydaje mi się Agassi-człowiek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-family: inherit;"&gt;Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości serwisu &lt;a href="http://nakanapie.pl/"&gt;nakanapie.pl&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://nakanapie.pl/open-agassi-andre-ksiazka,608403" target="_blank"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-myfg1Zp7GcY/TqWZ17rC7sI/AAAAAAAAAIY/xaQLf1gm_ZM/s1600/logo-nk_biale.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-6735893737859679894?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/6735893737859679894/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/12/life-is-life-recenzja-ksiazki-open.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/6735893737859679894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/6735893737859679894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/12/life-is-life-recenzja-ksiazki-open.html' title='Life is life - recenzja książki &quot;Open, autobiografia tenisisty&quot; Andre Agassiego.'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZoWd-DFDfCc/TteFDsiocMI/AAAAAAAAAJw/RhIH1F7OGbY/s72-c/13845793004cd458de4678b.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-5012763343243544391</id><published>2011-11-07T11:31:00.003+01:00</published><updated>2011-11-09T10:42:56.105+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alfred j. palla'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dan brown'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kod leonarda da vinci fak czy fikcja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kod leonarda da vinci'/><title type='text'>Kolejny głos w dyskusji o niczym - recenzja książki "Kod Leonarda da Vinci: fakt czy fikcja" Alfreda J. Pally</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #666666; line-height: 19px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-27jzPSMXxM0/TreyaHsM6jI/AAAAAAAAAIk/9QagxQLkKvE/s1600/KodNew2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-27jzPSMXxM0/TreyaHsM6jI/AAAAAAAAAIk/9QagxQLkKvE/s320/KodNew2.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;W 2003 roku świat oszalał na punkcie jednej książki. To był rok "Kodu Leonarda Da Vinci". Dan Brown sprzedał swoją powieść w 80 mln egzemplarzy, stawiając swoje dzieło w czołówce bestsellerów. Rok później, gdy książka trafiła i do nas, rozgorzała dyskusja nad prawdziwością przedstawionych w niej wydarzeń. Strony w niej, nie zważały na pojęcie fikcji literackiej, a sam autor dolewał oliwy do ognia przekonując, że odwoływał się w niej do autentycznych źródeł, co spowodowało przemożną chęć niektórych środowisk, do udowodnienia mu kłamstwa. Skończyło się na tym, że bardzo szybko zaczęły się pojawiać na rynku opracowania o kłamstwach zawartych w kodzie, a książka Al... znaczy DOKTORA Alfreda J. Pally " Kod Leonarda Da Vinci: Fakt, czy fikcja?" jest jedną z nich.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Jako, że autor jest bardzo skromny, lwią część książki zajmują materiały autopromocyjne. Oprócz standardowej noty o autorze mamy wywiad z nim, kilka stron z opisami innych wydawnictw pana Alfreda, a sama książka przesycona jest radosnym samozachwytem pana doktora. I w tym miejscu, drogi czytelniku. musisz wiedzieć że "Kod (...) " napisał nie byle kto, lecz nie tylko zawodowy demaskator błędów w książkach sensacyjnych, lecz również w Biblii ("Sekrety Biblii"), potrafi on motywować ludzi ("Radość mimo trudności", "Sukces w twoich rękach"), jest wybitnym historykiem śledczym ("Skarby Salomona", "Całun turyński"), oraz tłumaczem (cykl "Złote myśli"). Po tytułach widać, w jaką niszę celuję autor, a lektura jego "dzieła" tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że ja do tej grupy nie należę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Książka, a raczej broszurka (wczoraj od świadków Jehowy otrzymałem ulotkę mającą 140 stron drobnym makiem, stąd klasyfikacja), którą przeczytałem liczy 126 stron z czego sama treść zajmuje zaledwie 86. Pewnie zastanawiacie się, co zajmuje kolejne strony? Już śpieszę z wyjaśnieniem: wyżej wymieniony wywiad z autorem (5 stron), gnostyckie ewangelie ( 19 stron), reszta to zapowiedzi, bibliografia, indeks, przypisy. Sam tekst to bardziej rozprawa naukowa na temat zakłamań w książce Browna , niż proste wyliczenie błędów amerykańskiego powieściopisarza. Niesie to za sobą pewne konsekwencje i wszyscy ci, którzy liczyli na fascynującą opowieść, będą zawiedzeni. Tak jak napisałem wcześniej, sama warstwa merytoryczna jest niezła. Autor odwołuje się do przykładów, obala w sposób logiczny argumenty autora "Kodu Leonarda Da Vinci" i wszystko pewnie byłoby ok, gdyby nie dwie sprawy. Pierwszą z nich jest to, że gdzieś po drodze doktor Palla gubi się w swoim wywodzie i oddala się do tematu, poddając się dywagacji na tematy kościelne. O dziwo, te momenty są ciekawsze od tematu książki, lecz mimo wszystko musze uznać je za spory minus, bo tytuł zobowiązuje. Drugą rzeczą odtrącającą od książki jest jej język. Siermiężny niczym radziecki czołg, mdły jak szpitalna zupa i nudny niby relacja z turnieju szachowego w Pcimiu Dolnym. Autor ani przez chwilę nie chce przypodobać się czytelnikowi, cały czas miałem wrażenie, że pisze dla siebie, a nie dla potencjalnego kupca książki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Te wszystkie wady możnaby przysłonić argumentem o grupie docelowej tego tytułu, lecz jest coś, co dodatkowo obciąża konto pana Alfreda. Po premierze w 2003 powieści Dana Browna na fali krytyki jej przez środowiska kościelne, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać podobne opracowania. Wówczas przeczytałem kilka z nich, a to wydaje mi się najsłabsze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Już przy lekturze książki Amerykanina rozsądny czytelnik zdawał sobie sprawę z banialuk jakie wypisuje Brown, szczególnie jeśli przy tej okazji zainteresował się choć trochę historią. Pomijając jednak ten fakt, autor na prawdę niczego nowego nie mówi, a część rzeczy przedstawia na zasadzie tak, bo tak. Może, gdyby nie był on chrześcijańskim teologiem, sprawa miałaby się lepiej, a tak... A tak pozostaje niesmak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;Zanim przejdę do podsumowania, muszę zauważyć jeszcze jedno. Autor zupełnie ignoruje fakt, że książka Browna to czytadło dla mas. Fikcja, która z założenia miała być skandalizująca, lecz wciąż fikcją. Każdy, kto myśli inaczej, w moim mniemaniu ma troszkę nie równo pod sufitem. Bo jak można brać na poważnie kogoś, kto z założenia jest bajkopisarzem?. Zresztą, patrząc po tytułach innych książek doktora Pally, mam podobne wrażenie. Jego, mimo solidnego wykształcenia i umiejętności, dokonania solidnej oceny "Kodu", nie można traktować go inaczej, niż z przymrużeniem oka.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;Po wydaniu "Kod Leonarda da Vinci" szybko stał się bestsellerem. Krytycy tej książki mówią, że poza skandalizującą fabułą jest ona płytka, głupia i ogólnie słaba. Przed przeczytaniem przedmiotu tejże recenzji, znów sięgnąłem po książkę Browna i muszę powiedzieć jedno. Bawiłem się przy niej 100 razy lepiej niż przy książce Alfreda Pally. A w obliczu tego, że od czasu jej pierwszego wydania w 2005 roku, dużo wody upłynęło i na rynku pojawiło się wiele lepszych pozycji, nie polecam jej nikomu. Bo nawet fotografie w tej książce są czarno-białe. Czyli takie jak jej treść. Szara, nudna i mimo iż solidna to jednak odtrącająca.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;"Kod Leonarda da Vinci: fakt czy fikcja?" obiecuje wiele, lecz zamiast przejażdżki rollercoasterem, otrzymaliśmy karuzelkę, która nijak nie bawi, a może tylko zanudzić. Wystawiam jej najniższą możliwą ocenę przede wszystkim dlatego, że bez najmniejszego trudu można znaleźć tytuły o tej samej tematyce, lecz obszerniejsze, przystępniejsze, a przede wszystkim ciekawsze. Mimo najszczerszych chęci, nie znalazłem żadnego usprawiedliwienia dla kupna tej pozycji, a jej druzgocąca klęska w konfrontacji z oryginałem, sprawia, że zdecydowanie odradzam lekturę tego tytułu.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-size: large;"&gt;Książkę otrzymałem, dzięki uprzejmości portalu:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://nakanapie.pl/" target="_blank"&gt;&lt;img border="0" height="93" src="http://4.bp.blogspot.com/-myfg1Zp7GcY/TqWZ17rC7sI/AAAAAAAAAIY/xaQLf1gm_ZM/s400/logo-nk_biale.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Możecie ją tam przeczytać tutaj:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://nakanapie.pl/book/103745/review/8947/kod-leonarda-da-vinci.htm" target="_blank"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&amp;nbsp;klik!&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-5012763343243544391?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/5012763343243544391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/11/kolejny-gos-w-dyskusji-o-niczym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5012763343243544391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5012763343243544391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/11/kolejny-gos-w-dyskusji-o-niczym.html' title='Kolejny głos w dyskusji o niczym - recenzja książki &quot;Kod Leonarda da Vinci: fakt czy fikcja&quot; Alfreda J. Pally'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-27jzPSMXxM0/TreyaHsM6jI/AAAAAAAAAIk/9QagxQLkKvE/s72-c/KodNew2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-5642709786037747424</id><published>2011-10-24T07:17:00.000+02:00</published><updated>2011-10-24T07:17:53.253+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Exam'/><title type='text'>Recenzja filmu "Exam"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mubStutsqUM/TqTtv0R0mNI/AAAAAAAAAIQ/d2J79XA7F7A/s1600/Exam_poster.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-mubStutsqUM/TqTtv0R0mNI/AAAAAAAAAIQ/d2J79XA7F7A/s320/Exam_poster.jpg" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Polska to kraj, który często omijają bardzo dobre filmy. Niekoniecznie genialne, ale takie które mają ciekawy scenariusz, niezły pomysł i dobre aktorstwo. Takie które ogląda się z przyjemnością, nie zastanawiając się, gdzieś już to widziałem. Szkoda, że wydany w 2009 roku Exam, nie doczekał się nawet premiery na DVD, gdyż jest to obraz nietuzinkowy, ciekawy i choć może czasami kuleje, to na pewno wart, aby go zobaczyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz opowiada o&amp;nbsp;ośmiu&amp;nbsp;kandydatach na lukratywne stanowisko w pewnej korporacji. Dowiadujemy się, że mają znaleźć odpowiedź na jedno pytanie, a wtedy otrzymają posadę. Jednocześnie obowiązują ich następujące zasady: nie mogą skontaktować się z egzaminatorem, ani ze strażnikiem, nie mogą wyjść z pokoju, ani zabrudzić swojego arkusza. Szybko okazuje się, że tak na prawdę nie wiedzą jakie to stanowisko, większość z nich nie wie w jakiej firmie, a jedyne co ich interesuje to pieniądze. Dopiero potem dowiadujemy się, że korporacja jest firmą medyczną, która wsławiła się wynalezieniem leku, na zarazę, która zabiła dużą część populacji, a praca w niej jest na tyle lukratywna, że warto dla niej zabić. Zresztą kreacje bohaterów i ich pobudki, są kluczowe dla filmu, gdyż przez cały seans widzimy tylko 10 postaci. Kandydatów, egzaminatora i strażnika. Nikogo więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc, był taki moment że&amp;nbsp;obwiałem&amp;nbsp;się, że będzie to kolejny slasher. Na szczęście tak nie jest, choć czasem "leje się krew", to jucha nie bucha dookoła, niczym para z garnka z ziemniakami, lecz wszystko jest stonowane. Jednocześnie, nie ma tu za wiele efektów specjalnych, służą one jedynie podkreśleniu fabuły, a nie odwróceniu uwagi od wydarzeń na ekranie. I tu niestety widać największą bolączkę filmu: przewidywalność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Decydując się na taką formę narracji, reżyser zabrał sam sobie wachlarz środków i&amp;nbsp;możliwości, którymi mógłby obarczyć głównych bohaterów. Szczególnie w połowie filmu, kiedy już poznamy ich charaktery, łatwo się domyślić co zrobią potem. To się zmienia na koniec, lecz zakończenie, jest IMHO... dyskusyjne. Owszem, jak cały film, opiera się ono na surowej logice, lecz powód dla którego przeprowadzano taką rekrutacje jest&amp;nbsp;co najmniej... naciągany. No, ale lepszy ten niż żaden.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniana przeze mnie logika, to bodajże największy atut "Exam". To ona dyktuje tempo narracji, kolejne zdarzenia na ekranie. Wszystko jest tu logicznie powiązane w całość i tylko można się zastanawiać, czy jest to choć trochę realistyczne. czy ktokolwiek zastanawiałby się w takiej sytuacji, jaką żarówkę zbić, czy jak uruchomić zraszacze. Może wyglądałoby to lepiej, lecz reżyser&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;,&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Stuart Hazeldine&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: arial, tahoma, verdana, sans-serif;"&gt;&amp;nbsp;, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;zatrudnił głównie niedoświadczonych aktorów i czasem ma się wrażenie, że mogło to zostać zagrane lepiej. Nie to, żeby było źle, jest dobrze, ale nie genialnie. Jedynie Colin Salomon wybija się ponad przeciętność i gdy jako egzaminator pojawia się na ekranie, robi się ciekawie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;"Exam" to nierówna pozycja. Ciekawy pomysł, niezły scenariusz i brutalna logika, to cechy za które polubiłem ten film, zaś cała reszta to zwyczajny średniak. Ja daje mu 7,5/10, bo dawno już tak dobrze nie bawiłem się oglądając film psychologiczny&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-5642709786037747424?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/5642709786037747424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-exam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5642709786037747424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5642709786037747424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-exam.html' title='Recenzja filmu &quot;Exam&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-mubStutsqUM/TqTtv0R0mNI/AAAAAAAAAIQ/d2J79XA7F7A/s72-c/Exam_poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-2587095297044057735</id><published>2011-10-22T12:16:00.001+02:00</published><updated>2011-10-22T12:19:09.974+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tom Holt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tom Lloyd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='top'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='top 10'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klaudyna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jacek Piekara'/><title type='text'>Alex podgląda... Klaudyny top 10:)- cz.2</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0LlqYV_4Yb8/TpiwstbN9II/AAAAAAAAAE0/rZLVoCIW-Ks/s1600/top10.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-0LlqYV_4Yb8/TpiwstbN9II/AAAAAAAAAE0/rZLVoCIW-Ks/s1600/top10.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Dzisiaj subiektywny przegląd najlepszych serii książkowych, lecz aby nie przedłużać, zaczynamy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na początek specjalne wyróżnienie dla:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cZ1L4r5Wb_Q/TqKYbO6YpaI/AAAAAAAAAII/-NkyueVgccw/s1600/harry-potter-komplet-7-tomow_0_b.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://3.bp.blogspot.com/-cZ1L4r5Wb_Q/TqKYbO6YpaI/AAAAAAAAAII/-NkyueVgccw/s320/harry-potter-komplet-7-tomow_0_b.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Za:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;dorastanie razem ze mną&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wspaniałe chwili z latarką pod kołdrą&lt;/li&gt;&lt;li&gt;magiczne przygody&lt;/li&gt;&lt;li&gt;tony zabawy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wspaniały koniec&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej konkretna lista:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Trylogia Mieczy - Michel Moorock&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XXehnj1Tnnc/TqKSV0VibtI/AAAAAAAAAG4/egsfXkmG2gw/s1600/10..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="144" src="http://3.bp.blogspot.com/-XXehnj1Tnnc/TqKSV0VibtI/AAAAAAAAAG4/egsfXkmG2gw/s320/10..jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przyjemna trylogia fantasy, o ostatnim z gatunku, który mści się mści się na bogach, zabijając ich po kolei. Cały cykl liczy bodajże 7 tomów, ale wyróżniam te, jako najlepsze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;9.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Cyk o Hannibalu - Thomas Harrison&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0bxUq1Lx09A/TqKTF9wqfxI/AAAAAAAAAHA/DomyUl_CPfc/s1600/9..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-0bxUq1Lx09A/TqKTF9wqfxI/AAAAAAAAAHA/DomyUl_CPfc/s1600/9..jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Książki jeszcze lepsze niż filmy. Psychopatyczny morderca jest jeszcze bardziej psychiczny, inteligentny i przebiegły. Coś pięknego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;8.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mroczna Wieża - Stephen King&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-N1YG49tqAic/TqKTjHyjAdI/AAAAAAAAAHI/iIzNM-ru3lQ/s1600/8..JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-N1YG49tqAic/TqKTjHyjAdI/AAAAAAAAAHI/iIzNM-ru3lQ/s320/8..JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Najważniejsze dzieło Kinga. Wciągające, przemyślane i choć mało straszne, diabelnie interesujące.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;7.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Zbigniew Nienacki - Pan Samochodzik&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NSqa_Jj1rN0/TqKURFQM9eI/AAAAAAAAAHQ/9LOlfnES6G8/s1600/7" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-NSqa_Jj1rN0/TqKURFQM9eI/AAAAAAAAAHQ/9LOlfnES6G8/s1600/7" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Najważniejsza książka dzieciństwa połowy polaków. Oczywiście, jeżeli mowa o częściach napisanych przez orryginalnego autora, reszta to popłuczyny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;6.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Cykl o Koniaszu - Mirosław Żabmoch&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-sizM6yMUBrA/TqKUqGAZ6KI/AAAAAAAAAHY/37Pa0BLShZ4/s1600/6..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-sizM6yMUBrA/TqKUqGAZ6KI/AAAAAAAAAHY/37Pa0BLShZ4/s1600/6..jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ostra jatka bez trzymanki. Jeden z najlepszych tytułów czeskiego fantasy. Rzecz obowiązkowa dla fanów gatunku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;5.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Cykl o Mordimerze Maedrinie - Jacek Piekara&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BKOC_jUjC7g/TqKVACSr7WI/AAAAAAAAAHg/U56k3MJiyV8/s1600/5..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-BKOC_jUjC7g/TqKVACSr7WI/AAAAAAAAAHg/U56k3MJiyV8/s320/5..jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ilość reedycji mówi sama za siebie, zasłużony bestseller i arcydzieło polskiego fantasy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;4.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Królestwo Zmierzchu - Tom Lloyd&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-enskRsvMiyM/TqKVcVqCtII/AAAAAAAAAHo/KcB5b8gF7Ns/s1600/5..jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-enskRsvMiyM/TqKVcVqCtII/AAAAAAAAAHo/KcB5b8gF7Ns/s320/5..jpg" width="210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Przepełniona polityką i realizmem seria fantasy. Jedna z najlepszych rzeczy jakie czytałem. Gorąco polecam, recenzja 4tego tomu już wkrótce:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;3.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;David Eddings - Belgariada&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-LRwiQQnahcA/TqKV_atywjI/AAAAAAAAAHw/wo6mB65TFso/s1600/okladka-640.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-LRwiQQnahcA/TqKV_atywjI/AAAAAAAAAHw/wo6mB65TFso/s320/okladka-640.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;IMHO niesłusznie zapomniany cykl, który swoim rozmachem, ogromem i magią przyciąga niczym magnes. Genialna rzecz, szkoda że już dawno nie wydawana.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;2.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;J.R.R. Tolkien (i syn) - cykl o Śródziemiu&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-In1Zc5Oe8Cw/TqKWjKGXUSI/AAAAAAAAAH4/jJy3qrcI9Jc/s1600/287030.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-In1Zc5Oe8Cw/TqKWjKGXUSI/AAAAAAAAAH4/jJy3qrcI9Jc/s320/287030.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Podstawowa rzecz, dla każdego fana fantasy. Chyba nie muszę usprawiedliwiać obecności na liście.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;1.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Świat Dysku - Terry Pratchett&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uHzZ5zAz9Vo/TqKW1hi0TxI/AAAAAAAAAIA/q4yUGMAt4Ds/s1600/swiat_dysku.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-uHzZ5zAz9Vo/TqKW1hi0TxI/AAAAAAAAAIA/q4yUGMAt4Ds/s320/swiat_dysku.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Number uno. Terry Pratchett dokonał czegoś niemożliwego, stworzył świat, który mimo doczekania się kilkudziesięciu książek nie nudzi!. Moja ulubiona seria książek, miejsce pierwsze ze względu na to, że jedyna której skompletowanie jest dla mnie celem samym w sobie:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Tuż za podium...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wiele serii, które lubię nie znalazło się w zestawieniu. Tom Holt, seria Star Wars o X-Wingach, Opowieści z Narni, Siedmioro dzieci i coś wraz z kolejnymi częściami, cykl o Sherlocku Holmesie, Bournie, Peurocie, Lyoness, długo tu wymieniać. Dopiero pisząc ten post uświadomiłem sobie, jak wiele serii przeczytałem i mam zamiar przeczytać, stąd żal że nie znalazłem tu miejsca dla wszystkich.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-2587095297044057735?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/2587095297044057735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/alex-podglada-klaudyny-top-10-cz2.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/2587095297044057735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/2587095297044057735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/alex-podglada-klaudyny-top-10-cz2.html' title='Alex podgląda... Klaudyny top 10:)- cz.2'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0LlqYV_4Yb8/TpiwstbN9II/AAAAAAAAAE0/rZLVoCIW-Ks/s72-c/top10.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-1031017722100181932</id><published>2011-10-15T00:41:00.000+02:00</published><updated>2011-10-15T00:41:19.433+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ojciec chrzestnymary poppins'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lista shindlera'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechaniczna pomarańcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='top 10'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='misery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='forest gump'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imię róży'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nigdy nie mów nigdy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klaudyna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='forrest gump'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łowca androidów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blaszany bębenek'/><title type='text'>Alex podgląda... Klaudyny top 10:)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0LlqYV_4Yb8/TpiwstbN9II/AAAAAAAAAE0/rZLVoCIW-Ks/s1600/top10.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="203" src="http://3.bp.blogspot.com/-0LlqYV_4Yb8/TpiwstbN9II/AAAAAAAAAE0/rZLVoCIW-Ks/s320/top10.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Przeglądając blogi, natrafiłem na niezwykle interesujący blog&amp;nbsp;&lt;a href="http://kreatywa.blogspot.com/2011/10/top-10-najlepsze-ekranizacje.html"&gt;Klaudyny&lt;/a&gt;, która zaprasza do zabawy w układanie listy 10 naj... W tym tygodniu filmowo, toteż poniżej prezentuje swój ranking:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-QVjglXqgEYw/Tpixrm5u6YI/AAAAAAAAAE8/e3PJ_-ztj3U/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-QVjglXqgEYw/Tpixrm5u6YI/AAAAAAAAAE8/e3PJ_-ztj3U/s320/images.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;1.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;Ojciec Chrzestny&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;Kultowa kreacja Marlona Brando, intrygująca fabuła, super dialogi i sposób narracji, niespotykany nigdzie indziej. Jak dla mnie najlepszy film ever.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fb53Reg12Mk/Tpiz1HPY1iI/AAAAAAAAAFc/B2UGhVpbDRg/s1600/7314731.3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-fb53Reg12Mk/Tpiz1HPY1iI/AAAAAAAAAFc/B2UGhVpbDRg/s320/7314731.3.jpg" width="223" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;2.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Forest Gump&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Film piękny, cudowne cytaty i morał. Hanks pokazał na co go stać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KsfBEtf6STc/Tpi1mCC8CZI/AAAAAAAAAF0/r-mhZvc175A/s1600/5365.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-KsfBEtf6STc/Tpi1mCC8CZI/AAAAAAAAAF0/r-mhZvc175A/s1600/5365.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;3.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Imię róży&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Genialna ekranizacja, genialnej książki. Moim zdaniem najlepszy film Connerego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KwbhEluWy1w/Tpi2CyS7mVI/AAAAAAAAAF8/Lg_9rXoMmXA/s1600/blade_runner_poster.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-KwbhEluWy1w/Tpi2CyS7mVI/AAAAAAAAAF8/Lg_9rXoMmXA/s320/blade_runner_poster.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;4.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Łowca Androidów&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jeżeli ktoś się zastanawia, dlaczego Ford najlepszym aktorem jest, niech obejrzy ten film. I znowu genialna ekranizacja (chociaż to bardziej film na motywach)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-87TujEiEFgo/Tpi3VNsASUI/AAAAAAAAAGE/1T6dCawrQZ8/s1600/Misery.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-87TujEiEFgo/Tpi3VNsASUI/AAAAAAAAAGE/1T6dCawrQZ8/s320/Misery.jpg" width="219" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;5.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Misery&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jak dla mnie najlepsza ekranizacja Kinga. Wszystko jest tu idealne, nastrój, wyważenie. Zasłużony oskar dla Kathy Bates.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3nR0_unp0jY/Tpi3uSY_B7I/AAAAAAAAAGM/qqgrHYLDjNA/s1600/6989433.3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-3nR0_unp0jY/Tpi3uSY_B7I/AAAAAAAAAGM/qqgrHYLDjNA/s320/6989433.3.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;6.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nigdy nie mów nigdy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Connery był najlepszym Bondem i w tej cudownej części to udowadnia. Mimo iż nieoficjalna, przewyższa o klasę części z tego okresu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hR8IwMZsRYY/Tpi4KWg9PiI/AAAAAAAAAGU/3CP68kqYVYg/s1600/422589.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-hR8IwMZsRYY/Tpi4KWg9PiI/AAAAAAAAAGU/3CP68kqYVYg/s1600/422589.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;7.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Marry Poppins&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Magiczny, cudowny film dla całej rodziny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VhS27uOoM1o/Tpi4e1eS-VI/AAAAAAAAAGc/YVMpx8Sw4so/s1600/plakat5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-VhS27uOoM1o/Tpi4e1eS-VI/AAAAAAAAAGc/YVMpx8Sw4so/s320/plakat5.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;8.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Lista Shindlera&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mało który film wywołał u mnie takie uczucia. Poruszający obraz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-c4IPuxDaPlc/Tpi41uyUn3I/AAAAAAAAAGk/VNTjfBUdYp8/s1600/8c03843127c5b6a.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-c4IPuxDaPlc/Tpi41uyUn3I/AAAAAAAAAGk/VNTjfBUdYp8/s320/8c03843127c5b6a.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;9.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Blaszany bębenek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jedna z najciekawszych ekranizacji w ogóle. Popłakałem się na niej, a u mnie to znaczy bardzo dużo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-p4cdye_SpIM/Tpi5czBJDSI/AAAAAAAAAGs/ApQXrGtzyAM/s1600/mechaniczna-pomarancza-a_1200.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-p4cdye_SpIM/Tpi5czBJDSI/AAAAAAAAAGs/ApQXrGtzyAM/s320/mechaniczna-pomarancza-a_1200.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;10.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mechaniczna pomarańcza&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Cudowna antyutopja. Wizja wchłaniania oportunisty przez system. Filozoficzny traktat w filmowej formie. Gdyby nie to że tak się zestarzał byłoby pierwsze miejsce&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Słowem wyjaśnienia, dodam że wiele cenionych przeze mnie ekranizacji się tu nie znalazło. Pianista, Władca Pierścieni, King Kong, Gwiezdny pył, Atramentowe serce i wiele wiele innych okazało się gorsze, bo nie żywię do nich takich uczuć. Nie są to złe filmy, wręcz przeciwnie, ale te tutaj są wyjątkowe.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-1031017722100181932?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/1031017722100181932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/alex-podglada-klaudyny-top-10.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/1031017722100181932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/1031017722100181932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/alex-podglada-klaudyny-top-10.html' title='Alex podgląda... Klaudyny top 10:)'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0LlqYV_4Yb8/TpiwstbN9II/AAAAAAAAAE0/rZLVoCIW-Ks/s72-c/top10.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-4484221255479772560</id><published>2011-10-14T13:45:00.000+02:00</published><updated>2011-10-14T13:45:50.941+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tolkien'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Silmarillion'/><title type='text'>Śródziemie od kuchni - recenzja książki "Silmarillion" J.R.R.Tolkiena</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-l4-qrf7oB-I/TpP6i7NypPI/AAAAAAAAACs/5AJvWQXGbgA/s1600/SilmarillionJohnRonaldRTolkienimagesbig.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-l4-qrf7oB-I/TpP6i7NypPI/AAAAAAAAACs/5AJvWQXGbgA/s320/SilmarillionJohnRonaldRTolkienimagesbig.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;J.R.R. Tolkien wielkim pisarzem był. Koniec kropka. Tego nikomu nie trzeba udowadniać. Twórca Śródziemna przedefiniował gatunek, ukazując drogę następnym pokoleniom pisarzy. Nikt po nim nie stworzył tak bogatego w szczegóły świata, dając mu własną religię, język, mity, a nawet historię. Jednakże proces tworzenia tak doskonałej wizji, nie był łatwy i przyjemny. Potrzebował on bowiem, czegoś na czym mógł się opierać, czegoś co stanowiłoby podwaliny pod dalsze fantazje. Czymś takim jest właśnie Silmarillion, książka która stanowi kompendium wiedzy o świecie stworzonym przez genialnego Anglika, czymś co powstawało od początku do końca pracy nad sagą o dziejach Śródziemna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Całość książki, opiera się na dziejach Silmarilli, trzech klejnotów, dzięki którym powstał świat. Zaczyna się od stworzenia świata przez Eru i jego sługi, aż po pierwszym zwycięstwie nad Sauronem, uczniem Melkora, buntowniczym Valarem, który sprzeciwił się woli stwórcy. Zainteresowanych mitologią Tolkiena, odsyłam do książki, gdyż jest ona zbyt trudna do przedstawienia w tekście, który w założeniu ma być oceną książki, nie zaś jej streszczeniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Do wydania które kupiłem załączono list Tolkiena do wydawcy, a także słowo wstępu i na prawdę polecam przeczytać to zanim przystąpi się do lektury "Silmarillionu", gdyż znacząco ułatwia to czytanie tej niełatwej w odbiorze książki. Wyjaśniają one proces tworzenia, nieścisłości w fabule, oraz ogólny zamysł autora (pierwotnie Silmarillion miał zostać opublikowany wraz z Władcą Pierścieni, który miał stanowić jego dokończenie).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Już od pierwszych słów książki, widać rozmach jaki będzie nam towarzyszył do końca. Od razu wyczuwa się nawiązania do Biblii, podobny patetyczny język barwnie ilustruje wydarzenia, a całość jest piękniejsza niż większość poezji. Zresztą plastyczność języka to coś, za co fani na całym świecie kochają Tolkiena i bez niej wszystko byłoby zbyt toporne i trudne. Piękno języka, dopełnia głębia historii, która prowadzi nas przez wszystkie etapy kształtowania się świata, oczarowując tak, że trudno się oderwać od lektury. \Tylko ogrom nazw własnych burzy efekt, sprawiając że albo je ignorujemy, albo brniemy mozolnie przez dodatki, bardziej studiując książkę, niż ciesząc się z jej treści. Momentami opowieść o trzech klejnotach przypomina bardziej analizę naukową, niźli powieść fantasy. Przy tym wszystkim nie można odmówić książce wartkiej akcji, bohaterowie zmieniają się z każdym rozdziałem, a gdzieś a oddali (a czasami i z bliska) czuć widmo złowrogiego Melkora. Niestety Ci, którzy spodziewają się narracji w stylu innych książek o Śródziemiu zawiodą się. To nie jest Władca Pierścieni, a rozciągnięcie akcji na 3 ery, wymusza zupełnie inny styl, może i mniej widowiskowy, lecz moim zdaniem lepszy, dający więcej czasu wyobraźni na zilustrowanie wydarzeń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Ośmielę się wręcz stwierdzić, że to główny antagonista, nadaje książce rytm i sens. Odpowiednik Lucyfera ( ma tutaj bardzo podobną funkcję) jest postacią interesującą, a jednocześnie złowrogo przyciągającą. Łączy wszystkie części książki, nawet po jego pokonaniu, dopatrujemy się jego nauk w czynach Saurona. Silmarillion opowiada historie na wiele sposobów, romans, przeplata się z wielkimi kampaniami wojennymi, by za chwilę uraczyć nas opisem olśniewającej lokacji. Ta różnorodność, mimo iż czasem przeszkadza w odbiorze tekstu, sprawia że lepiej poznajemy świat, jakim uraczył nas bohater.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;"Silmarillion" to powieść wyjątkowa. I taką chciał ją uczynić autor, który nie doczekał się jej wydania, nie zdążył nawet jej ukończyć (zrobił to podobnie jak w przypadku Niedokończonych Opowieści jego syn) i może właśnie to sprawia że tak trudno ocenić tę książkę. Książkę, która roi się od faktów, dat, nazw, a jednocześnie tak pięknie opowiada o świecie Tolkiena, nie poprzestawając na suchych faktach. Jednocześnie niesie ona za sobą uniwersalną prawdę o życiu i o świecie, ozdabiając to w baśniową szatę, oraz bogate opisy. Największą jednak zaletą "Silmarillionu" wydaje się jednak być to, że nie jest to książka na raz. Jest ona idealna dla tych, którzy pragną czegoś więcej, niż tylko jednorazowej przygody. Do tego tytułu po prostu trzeba wracać, bo jak mawiał Bilbo Baggins :"&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; background-position: initial initial; background-repeat: initial initial; color: black;"&gt; Niebezpiecznie wychodzić za własny próg, mój Frodo &lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Trafisz na gościniec i jeśli nie powstrzymasz swoich nóg, ani się spostrzeżesz, kiedy cię poniosą. Czy zdajesz sobie sprawę, że to jest ta sama ścieżka, która biegnie przez Mroczną Puszczę, i że jeśli jej pozwolisz, może cię zaprowadzić aż pod Samotną Górę albo nawet dalej i w gorsze jeszcze miejsce?&lt;/span&gt;"&lt;/span&gt; I właśnie tak działa ta powieść. Zabiera nas tam, gdzie żaden inny tytuł zabrać nas nie może.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-4484221255479772560?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/4484221255479772560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/srodziemie-od-kuchni-recenzja-ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4484221255479772560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4484221255479772560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/srodziemie-od-kuchni-recenzja-ksiazki.html' title='Śródziemie od kuchni - recenzja książki &quot;Silmarillion&quot; J.R.R.Tolkiena'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-l4-qrf7oB-I/TpP6i7NypPI/AAAAAAAAACs/5AJvWQXGbgA/s72-c/SilmarillionJohnRonaldRTolkienimagesbig.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-8976573879436848253</id><published>2011-10-13T19:12:00.001+02:00</published><updated>2011-10-13T19:13:15.170+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tom Holt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nakanapie.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wygrana'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przenośne Drzwi'/><title type='text'>Alex dziękuje...</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ftngdCrrqwM/Tpca0OEwffI/AAAAAAAAAEs/87njsRWhLFY/s1600/a101140-puchar_5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-ftngdCrrqwM/Tpca0OEwffI/AAAAAAAAAEs/87njsRWhLFY/s200/a101140-puchar_5.jpg" width="123" /&gt;&lt;/a&gt;Dziękuję serwisowi&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.nakanapie.pl/"&gt;www.nakanapie.pl&lt;/a&gt;&amp;nbsp;za wyróżnienie mojej recenzji książki "Przenośne drzwi" Toma Holta. Nie ukrywam, że łechcze to moje ego niczym Katy Perry wyobraźnię nastolatków, nie mniej jednak nie mogłem oprzeć się temu, aby się nie pochwalić. Jednocześnie jest to świadectwo jakości publikowanych przeze mnie tekstów:) Zainteresowanych tą recenzją odsyłam&amp;nbsp;&lt;a href="http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/niespeniona-obietnica-recenzja-ksiazki.html"&gt;tu:)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednocześnie przepraszam za zwłokę w publikacji tekstu o Tolkienie, nie mniej jednak obowiązki domowe i chęć jak najdoskonalszego ujęcia tematu, nie pozwalają mi na dokończenie pracy:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-8976573879436848253?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/8976573879436848253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/alex-dziekuje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/8976573879436848253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/8976573879436848253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/alex-dziekuje.html' title='Alex dziękuje...'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ftngdCrrqwM/Tpca0OEwffI/AAAAAAAAAEs/87njsRWhLFY/s72-c/a101140-puchar_5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-70554650280630758</id><published>2011-10-11T10:36:00.002+02:00</published><updated>2011-10-11T16:38:29.398+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tom Lloyd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Heroes VI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziemkiewicz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapowiedzi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Skylrim'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tolkien'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Paolini'/><title type='text'>Alex kontra... czyli plany recenzenckie...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rbwTAY2cxhA/TpP6SofXbAI/AAAAAAAAACk/_28FwKpj_yU/s1600/ksiazki.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-rbwTAY2cxhA/TpP6SofXbAI/AAAAAAAAACk/_28FwKpj_yU/s200/ksiazki.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;"Za oknem zimno, ciemno i nudno" - tak zaśpiewał kiedyś jeden z moich ulubionych piosenkarzy. W ciągu kolejnych kilku tygodni, będę się starał przełamać jesienną&amp;nbsp;chandrę, mierząc się z następującymi tytułami:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-l4-qrf7oB-I/TpP6i7NypPI/AAAAAAAAACs/5AJvWQXGbgA/s1600/SilmarillionJohnRonaldRTolkienimagesbig.jpg" imageanchor="1" style="display: inline !important; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-l4-qrf7oB-I/TpP6i7NypPI/AAAAAAAAACs/5AJvWQXGbgA/s320/SilmarillionJohnRonaldRTolkienimagesbig.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Silmarillion -&amp;nbsp;największe&amp;nbsp;dzieło Tolkiena, czy też największe grafomaństwo świata? Świat oszalał, czy ten tytuł zasłużenie uznawany jest, za największe działo fantasy? Odpowiedź już wkrótce!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9y5Pkw6NH6c/TpP7E7zgIAI/AAAAAAAAAC0/kMhjOd7XEf4/s1600/Pierwszy-tom-Dziedzictwa-w-listopadzie-bw52440.jpg" imageanchor="1" style="display: inline !important; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-9y5Pkw6NH6c/TpP7E7zgIAI/AAAAAAAAAC0/kMhjOd7XEf4/s320/Pierwszy-tom-Dziedzictwa-w-listopadzie-bw52440.jpg" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dziedzictwo - Kilka lat temu, cykl pod tym samym tytułem stał się szybko bestsellerem. Do dzisiaj trwają dyskusje, czy to zasługa młodego wieku autora, czy też dobrze napisanej opowieści. Tom 4ty, nadchodzi a wraz z nim te same pytanie. Bo chyba nikt nie wątpi, że znowu będzie bestseller!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-yhMIKuQyRLw/TpP8N2jL55I/AAAAAAAAAC8/sUltBs6XFrk/s1600/okladka-200.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-yhMIKuQyRLw/TpP8N2jL55I/AAAAAAAAAC8/sUltBs6XFrk/s1600/okladka-200.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Naznaczony przez bogów - czwarta część, jednego z moich ulubionych cyklów heroic fantasy ostatnich lat. Co czeka świat, opuszczony przez wybrańca? Czy jest możliwy powrót zza wrót śmierci? Czy lord Styrax strącony w paszcze szaleństwa, ma szansę na podbój świata? I w końcu, co zrobi podstępny Azaer?&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-w3phDn3XK3Q/TpP838cQKqI/AAAAAAAAADE/OtRt400CmMk/s1600/pd_182833.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-w3phDn3XK3Q/TpP838cQKqI/AAAAAAAAADE/OtRt400CmMk/s320/pd_182833.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ziemkiewicz jest zasłużenie uznawany za jednego z lepszych twórcow fantastyki polskiej. Mam nadzieję, że nie zawiedzie moich oczekiwań i tym razem fabryka słów wyda coś, za co warto zapłacić:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że miesiąc zapowiada się interesująco. Do tego mam zamiar poświęcić kilka chwil na recenzję filmów (Oszukać Przeznaczenie 5, Kowboje i Obcy, Johny English: Reaktywacja), oraz długo oczekiwanych przeze mnie gier: TESV:Skylrim, oraz Might and Magic: Heroes VI:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-70554650280630758?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/70554650280630758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/alex-kontra-czyli-co-plany-recenzenckie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/70554650280630758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/70554650280630758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/alex-kontra-czyli-co-plany-recenzenckie.html' title='Alex kontra... czyli plany recenzenckie...'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rbwTAY2cxhA/TpP6SofXbAI/AAAAAAAAACk/_28FwKpj_yU/s72-c/ksiazki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-7432846151531207351</id><published>2011-10-10T14:12:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T14:22:43.690+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tom Holt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Śniło Ci Się'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>Cudowny Koszmar - recenzja książki Toma Holta "Śniło Ci się"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XF8GHrmUbxQ/TpLg73gJjXI/AAAAAAAAACg/2e7b2_8r4Qk/s1600/okladka-200.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-XF8GHrmUbxQ/TpLg73gJjXI/AAAAAAAAACg/2e7b2_8r4Qk/s320/okladka-200.jpg" width="221" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Czasami człowiek ma nieodparte wrażenie, że mimo iż wsiadł do pociągu Intercity, znalazł się w kolejach regionalnych. Podobnie jest z drugim tomem sześcioczęściowego cyklu Toma Holta o Paulu Carpenterze, który okładką i niezłym zawiązaniem akcji zaprasza do fascynującej i atrakcyjnej przejażdżki, po to aby już po chwili okazać się przestarzałym składem, który poza atrakcyjną powłoką nie ma nic do zaoferowania w środku, a na dodatek kotlety podawane w WARS-ie są wielokrotnie odgrzewane, a smak mają tak wykwintny niczym papier toaletowy.&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Historia opowiedziana w książce kontynuuje wątki z poprzedniej części ("Przenośne drzwi"), podejmując opowieść w momencie jej zakończenia. Główny bohater, Paul Carpenter to nadal ten sam nudny i flegmatyczny Angol, który w końcu wie czym zajmuje się korporacja &lt;span class="apple-converted-space"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333;"&gt;J.W. Wells &amp;amp; Co, lecz to wcale nie oznacza że od tej chwili jego życie będzie choć trochę łatwiejsze. Jego wielka miłość, Sophie wyjeżdża niespodziewanie do filii za granicę, a sam Paul staje się BOHATEREM. I to takim prawdziwym, któremu przyjdzie walczyć z najróżniejszymi potworami. W tle zaś odegra się wielka gra, którą oczywiście tylko on może doprowadzić do końca.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Fabularnie książka leży i kwiczy niczym świnia w przeddzień uboju. Główny wątek nie trzyma się kupy, poszczególne wydarzenia są naciągane, zaś cała fabuła służy tylko temu, aby pokazywać kolejne gagi. Sami bohaterowie to zaś w większej części Ci sami ludzie (i inne borostwory), których poznaliśmy w pierwszej części. Jest trochę nowych postaci (świetny wujek Paula, czy też pracownicy Banku Umarłych), lecz w gruncie rzeczy to ten sam teatr Muppetów. &amp;nbsp;Trochę dziwny jest fakt, że w takim "arcydziele" są tak dobrze zarysowane postacie. Poza Carpenterem, o którym pisałem już przy innej okazji, są oni odpowiednio przerysowani i zabawni, aby móc przynajmniej udawać dobrą parodię fantasy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333;"&gt;Lecz co powinno się składać na taką książkę? Wciągająca fabuła? Wartka akcja? Dobre dialogi? W zasadzie każdy element, poza fabułą tu występuje, lecz... według mnie coś tu nie gra. Nie iskrzy. Bo mimo kilku na prawdę niezłych żartów (jak wyjaśnienie skąd umarli biorą majątek), w miarę dobrych dialogów, świetnej warstwy językowej (nawet tłumaczenie daje radę), całość jest jakoś ... niedopasowana. Tak jakby ksiażkę pisały dwie różne osoby na raz. Niektóre gagi są świeże i pomysłowe, inne czerstwe i nie smaczne. Raz żarty sytuacyjne to kwintesencja czarnego humoru, innym razem to czysta żenada. Paradoksy w tej książce występują na porządku dziennym i czasami na prawdę trudno zrozumieć, jak można prezentować tak zmienny humor. Jeżeli miałbym oceniać poszczególne składniki tej książki, na pewno byłbym bardzo content, natomiast tak....&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Dość surowo obszedłem się z "Śniło Ci Się" Toma Holta, choć mam wrażenie, że tak na prawdę na to nie zasługuje. Mimo tak ostrej krytyki muszę przyznać, że te kilka godzin spędzonych na lekturze tej książki, spędziłem wyjątkowo przyjemnie. Dostałem rozrywkę, która może poziomem nie dorasta nawet najgorszym książką Pratchetta, lecz przebija większość tego co czytałem poza prozą mistrza (oczywiście w tym gatunku). Szkoda tylko, że polski wydawca nadal upiera się, że Holt może konkurować z twórcą Świata Dysku, bo nie może. To fakt i nie ma nawet sensu podejmować dalszej dyskusji na ten temat.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;"Śniło Ci Się" to książka nierówna. Ma dobre i złe strony, lecz jedno trzeba jej przyznać. Na bezrybiu i rak ryba, a ponieważ ostatnio na rynku parodii fantasy jest niezła posucha, książkę przeczytałem z przyjemnością i tylko recenzencki obowiązek przeszkadza w daniu jej najwyższej noty. A tak, biorąc pod uwagę wszelkie wady i zalety, oraz przymykając oko na te drugie, mogę wystawić 4 z minusem. Głównie dlatego, że aby czerpać przyjemność z lektury, trzeba dać autorowi ogromny kredyt zaufania. Zapewniam jednak, że warto ponieważ to co najwartościowsze w tej książce jest ukryte między słowami.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 20pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-7432846151531207351?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/7432846151531207351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/cudowny-koszmar.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/7432846151531207351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/7432846151531207351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/cudowny-koszmar.html' title='Cudowny Koszmar - recenzja książki Toma Holta &quot;Śniło Ci się&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-XF8GHrmUbxQ/TpLg73gJjXI/AAAAAAAAACg/2e7b2_8r4Qk/s72-c/okladka-200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-4812498547199454964</id><published>2011-10-09T23:54:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T13:29:25.503+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tom Holt'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przenośne Drzwi'/><title type='text'>Niespełniona obietnica - recenzja książki  Toma Holta "Przenośne drzwi".</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 10px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3D3FaQCBRLY/TpLFX5JhxrI/AAAAAAAAABk/8q85seLJllc/s1600/942784649.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-3D3FaQCBRLY/TpLFX5JhxrI/AAAAAAAAABk/8q85seLJllc/s320/942784649.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large; line-height: 22px;"&gt;Reklama jest dźwignią handlu. Czy jednak można jakiegokolwiek autora porównywać do żywej legendy gatunku, Terry`ego Pratchetta i czy ktokolwiek miałby szansę wyjść z tego pojedynku zwycięsko. Tom Holt, bo o nim mowa, swoją powieścią "Przenośne Drzwi", nie dorównuje mistrzowi, ale zbliża się do niego na tyle, by uznać ową książkę za jak&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;najbardziej ciekawą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Rzecz dzieje się w Londynie. Paul Carpenter to wyjątkowo zagubiony młodzieniec. Opuszczony przez rodziców, którzy przeprowadzili się do Australii, został postawiony przed największym koszmarem młodego człowieka. Poszukiwaniem pracy. Tułając się, bez większych osiągnięć, od firmy do firmy, trafia na rozmowę&amp;nbsp;&lt;/span&gt;kwalifikacyjną, która idzie mu jeszcze gorzej niż poprzednio. Zapewne w realnym świecie w tym momencie bohater musiałby kontynuować swoje bezowocne poszukiwania, lecz fikcja literacka rządzi się swoimi prawami toteż Paul dostaje posadę młodszego urzędnika w firmie J.W. Wells &amp;amp; Co. To też nie byłoby pewnie takie dziwne, gdyby nie fakt, że nikt nie wie czym się owa firma zajmuje, a sam bohater ma pojęcie tylko o tym, o której ma iść do pracy. Gdy dociera na miejsce okazuje się, że bliźniacze stanowisko dostała poznana podczas rekrutacji Sophie, wyjątkowo niemiła i bezpośrednia osoba, w której Carpenter zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Po przydzieleniu pierwszego zadania, polegającego na porządkowaniu papierów, za punkt honoru stawiają sobie dowiedzenie się, czym zajmuje się ich pracodawca.&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Fabularnie nie jest najgorzej. Książka utrzymana jest trochę w konwencji serialu "Gotowe na Wszystko", co znaczy że trochę tu komedii, trochę kryminału, a wszystko łączy wątek uczucia między Paulem, a Sophie. Ten miszmasz pozwolił autorowi na wprowadzenie wielorakich gagów, których różnorodność jest tylko atutem. Dodatkowo Holt nie wzdryga się od korzystania z ikon pop kultury toteż nawiązania do celtyckich legend, czy kultowych seriali (sam bohater przekonuje, że gdyby miał pieniądze, to wolałby oglądać powtórki Buffy, zamiast iść do roboty) są na porządku dziennym. Nieco gorzej jest natomiast z postaciami. Paul Carpenter to typowy, stereotypowy Angol. Flegmatyczny, ciężko kapujący, nie stroniący od alkoholu i nieśmiały wobec kobiet. Nieudacznik jakich mało. I szczerze mówiąc, momenty w których jest on solistą na kartach książki są najsłabsze. Sophie to za to zimna flądra, której jest tak daleko od jakiegokolwiek ideału piękna, jak to tylko możliwe. Na szczęście sytuacje ratują postacie drugoplanowe, jak Starszy Wspólnik Mów-Mi-Rick, czy też Profesor, nie wspominając już o Panu Turnerze. Również techniczna strona książki jest nienajgorsza. Okładka Kidbiego, dobry język, świetne tłumaczenie. To wszystko mocne strony tej książki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;To co razi wyjątkowo mocno, w powieści to humor. Prosty, zbyt przaśny. Owszem są momenty (motyw kserokopiarki), aczkolwiek jest ich za mało i są zbyt... maluczkie, żeby śmieszyły do łez. Niekiedy powodują uśmiech, niekiedy obrzydzenie, ale najczęściej są po prostu nijakie. Są ludzie, którym na pewno się spodobają, aczkolwiek mi do gustu nie przypadły i zapisuję je na minus tej pozycji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Biorąc pod uwagę to, co napisałem wyżej zacząłem się zastanawiać, dlaczego tak szanowany wydawca jak Prószyński, napisał takie dyrdymały o "następcy Pratchett`a". Otóż Holt w Anglii od lat jest równie popularny co autor "Świata Dysku" i ma na swoim koncie nie tylko tytułu fantasy, lecz m.in. nieautoryzowaną biografię Margaret "Żelaznej Damy" Tatcher.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;I jedno muszę przyznać autorowi. Mimo tych wszystkich wad, niespójności, porzucania wątków i galimatiasu, książkę czyta się wyjątkowo przyjemnie. Te kilka godzin z nią spędzonych, nie były zmarnowane, a dopiero potem przyszły powyższe refleksje. Bo tytuł ten, nie daje czytelnikowi czasu na zastanowienie. Wartka akcja pozwala autorowi usprawiedliwić, bierność Paula wobec niektórych rzeczy, jego "mamejowatość". Duża zasługa jest tego, że gdzieś tam, pod przykrywką wątków fantasy i romantycznych kryje się satyra na korporacje. Paul jest tylko trybikiem, jednakże okazuje się na tyle ważny, że bez niego nic się nie stanie. Trochę to wyidealizowane, aczkolwiek świetnie wpisujące się w konwencję i mniemanie bohatera o sobie. Mimo iż zachowuje się jak zwykła "łajza", to w istocie, oczekuje od każdego osobnika uwagi. Czasami wręcz ma się wrażenie, że ma żal o wszystko do wszystkich, a jedyne na czym mu zależy to jego telewizor.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;"Przenośne Drzwi" są wstępem do sześciotomowego cyklu o przygodach Paula. Mam nadzieję tylko, że każda kolejna część będzie lepsza, bo o ile w tej formie jednorazowy wypad w życie Carpentera jest niezły, o tyle dłuższa podróż może być męcząca. Oczywiście, jeżeli od początku nie wierzysz wydawnictwu, przymykasz oko na uproszczenia i nie szukasz drugiego dna. Bo to, czego najbardziej brakuje w powieści Toma Holta, to to czym "żywią się" fani Pratchetta, świadomości że chodzi tu o coś więcej niż rozrywkę, że za otoczką rzetelnej rozrywki, kryje się prawda o świecie. Tutaj jest "tylko" solidna rzemieślnicza robota, która zapewnia rozrywkę na kilka godzin.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Moim zdaniem, Holt w oczywisty sposób nie sprostał brzemieniu, jakie nałożył na niego polski wydawca. W porównaniu z mistrzem wypada blado, jednakże gdy zapomina się o obietnicy złożonej na okładce, okazuje się że ta książka na prawdę bawi. Wystarczy kupić głupkowatą konwencję autora i dać się wciągnąć w świat książki. A wtedy wystarczy już tylko czytać.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-4812498547199454964?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/4812498547199454964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/niespeniona-obietnica-recenzja-ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4812498547199454964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4812498547199454964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/niespeniona-obietnica-recenzja-ksiazki.html' title='Niespełniona obietnica - recenzja książki  Toma Holta &quot;Przenośne drzwi&quot;.'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-3D3FaQCBRLY/TpLFX5JhxrI/AAAAAAAAABk/8q85seLJllc/s72-c/942784649.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-4154295701546292769</id><published>2011-10-09T22:54:00.001+02:00</published><updated>2011-10-24T19:01:30.800+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pietia i Witia. Co złego'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='to nie my'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tomasz Duszyński'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>Niekonsekwentna konwencja - recenzja książki Tomasza Duszyńskiego "Pietia i Witia. Co złego, to nie my!"</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="TytulKomentowanegoWpisu" style="color: #333333; font-weight: bold; margin-bottom: 4px; margin-top: 2px; padding-bottom: 4px; padding-top: 2px;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SmTH17oO4-M/TpLFyjorrZI/AAAAAAAAABo/LExcCcuzw_I/s1600/Pietia-i-Witia-bn31017.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-SmTH17oO4-M/TpLFyjorrZI/AAAAAAAAABo/LExcCcuzw_I/s320/Pietia-i-Witia-bn31017.jpg" width="208" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://alexeikaumanavardze.blox.pl/resource/PietiaiWitiabn31017.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="color: #333333; line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;Polska. Jaka jest, każdy widzi. Niejednemu pisarzowi polskie realia dostarczyły multum absurdalnych sytuacji, które posłużyły za inspirację w tworzeniu groteskowych parodii na temat naszej ojczyzny. Książka Tomasza Duszyńskiego "Pietia i Witia. Co złego, to nie my!" idzie tym właśnie tropem, próbując w prześmiewczy sposób oddać rzeczywistość kraju nad Wisłą, oraz relacje na linii Polska-Rosja (czy też może Związek Radziecki, gdyż czas nie został w niej dokładnie określony).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="color: #333333; line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Autor jest dziennikarzem z powołania i zamiłowania, który zadebiutował w roku 2007 tytułem: "Produkt Uboczny", który spotkał się z ciepłym przyjęciem. Od 2010 roku prowadzi on swoistą ofensywę wydawniczą, gdyż w tym okresie ukazały się aż cztery jego książki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;W zamyśle, książka ma być błyskotliwą satyrą na problemy Polski, opowiedzianą jednak w sposób troszkę cyberpunkowy, troszkę baśniowy. W 12 opowiadaniach Duszyński czerpie inspiracje z wielu źródeł. Czeskich wieczorynek ( pojawienie się Krecika, Rumcajsa i spółki) , dobrze znanych bajek (kolejna wersja "krwiożerczego" Czerwonego Kapturka), postaci pop-kultury (Terminator), czy też karykatur z okresu sanacji (trzy krogulce, o jakże znajomych imionach Adolf, Józek i Benio). Głównymi bohaterami zaś są dwa klony. Ale nie takie jak te z "Gwiezdnych Wojen", czyli starannie wyselekcjonowane twory inżynierii genetycznej, lecz... powiedzmy że po prostu eksperyment nie do końca się udał. W zamyśle towarzysza Szetke (po dialogach, możemy się domyślać, że bardziej właściwie byłoby napisać Herr Schtetcke) miały być idealną kopią "Tawariszcza Sekretarza". Którego?? Możemy się tylko domyślać, albowiem taki pomysł mógł zrodzić się od Lenina do Gorbaczowa, a ani razu w książce nie pada konkretna wskazówka co do czasów w których się toczy, ale o tym za chwilę. Byłoby jednak nudno, gdyby wszystko poszło po myśli naukowców, prawda? Tak więc, towarzyszka Tatiana zniszczyła jedyną próbkę z kodem genetycznym sekretarza, a żeby nikt nie odkrył jej przewinienia, postanowiła pobrać DNA od różnych dawców, tak żeby powstała mieszanka idealna. Jednak podczas produkcji klona, podzielił on się na dwa. Żeby jednak było śmieszniej, zrobił to nierówno. I w ten sposób powstali nasi główni bohaterowie, którzy już na starcie postanawiają uciec z laboratorium i robić to, do czego ich zaprogramowano, ruszyć za Wisłę i pomagać ludziom.&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;Założenia nie są złe. Ale ich wykonanie woła o pomstę do nieba!. Moim zdaniem słowo-klucz dla tej pozycji to: "niekonsekwencja". Pierwszą rzeczą jest czas. Na początku książki autor sugeruje, że granica Związku Radzieckiego kończy się na królowej polskich rzek (jeden z bohaterów mówi :"Podobno strach zapuszczać się już za Wisłę"). Jednakże to by oznaczało, że owym sekretarzem jest Lenin, bo ostatnio wtedy Rosja sięgała tak daleko, a i to nie do końca. Bardziej odpowiednim czasem byłby wiek XIX, albo pierwsza połowa II Wojny Światowej, ale w tym pierwszym wypadku nie byłoby "tawariszczy", a w tym drugim nie mówiono by o tym, że jest już po wojnie. Dodatkowo sprawę gmatwa fakt, że określenie "komórki macierzyste" powstało w &amp;nbsp;latach 80 XX wieku (a dodatkowo trzeba je pobrać od noworodka, co dodatkowo komplikuje sprawę), a autor pisze o zaczętej elektryfikacji wsi. Rozumiem, autor nie chciał podawać czasu, żeby pokazać uniwersalność przedstawionych problemów, ale mógł chociażby trzymać się jakichkolwiek realiów, zamiast pisać czyste science-fiction. Zresztą absurdów i uproszczeń jest więcej, ale myślę że to co napisałem wystarczy aby zobaczyć ich ogólny trend.&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;Napisałem też, że autor czerpie motywy i archetypy z wielu źródeł, "przerabiając" je na potrzeby swojej prozy. I byłoby świetnie, gdyby nie to, że wszelkie żarty są skrojone siermiężnie i nieciekawie. Są wtórne, groteskowe, próbują nas przekonać do siebie, łypiąc kaprawym oczkiem i mówiąc: "roześmiej się, jestem śmieszny". a ma się im ochotę w te kaprawe oczko wsadzić pióro. Brakowało mi tylko przypisów autora w stylu :"teraz możesz się śmiać". Odgrzewane kotlety nie są złe, o ile przystawki są ciepłe, ziemniaki świeże, a surówka smakowita. Tu zabrakło subtelności, bo autor podchodzi do wszystkiego, tak jak jego bohaterowie. Z dokładnością sierpa i delikatnością młota.&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;"Petia i Witia(...)" to zbiór opowiadań i jedno muszę mu przyznać. Jest na prawdę równy. Równo kiepski. Oczywiście, są tu dwa, czy trzy opowiadania, które były lepsze. "Tajga", "Mróz", "Wymiana", bo o nich mowa udowadniają, że jednak można napisać ciekawie i nie nużąco o przygodach dwójki klonów. Ba! Udowadniają, że nawet nie pisząc niczego oryginalnego, można to robić w sposób ciekawy, brawurowy, a przede wszystkim śmieszny. I tego nie mogę autorowi wybaczyć najbardziej. Bo, o czym myślałem zanim przeczytałem książkę? Otwieram paczkę, patrzę i myślę:" Ciekawa okładka", odwracam na tył i czytał wypowiedź Eugeniusza Dębskiego, obiecującego przednią zabawę, lub chociaż okazję do refleksji. Myślę sobie :"Super!", zabieram się za czytanie, a tam klops. Bo język siermiężny (czyli taki, że oczy same spływają po tekście w poszukiwaniu ciekawszego zajęcia), bo żarty nie te. A najbardziej zabolało mnie to, że niektórzy krytycy widzą w tej książce aktualne problemy Polaków. Ale gdzie one są. To, że jesteśmy zabobonni, lubimy wypić i jesteśmy ksenofobami? Że boimy się inności? Reszta odwołań jest natury polityczno-kulturalnej i naprawdę, powinny zostać tam gdzie się zrodziły.&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;Obiecywałem sobie po tej książce wiele. Ciekawej fabuły, błyskotliwych żartów, ciekawych realiów, lub przynajmniej dobrej zabawy z absorbującym produktem. Co dostałem? Nudną, siermiężną i szaro-burą opowieść o wyimaginowanych problemach w nieistniejącym kraju. "Tawariszcze" z Rosji, którzy przybywają na pomoc polskiej wsi, duszonej przez jarzmo automatycznych pralek i telewizji to dla mnie za mało, aby uznać tę książkę za coś więcej niż zmarnowanie papieru. Na dodatek próbuje ona udowodnić Polakom, jak bardzo są złym narodem, tak jakby nie próbowano nam tego udowodnić przez radio, telewizję, gazety i wszelkie inne masmedia. Nie opowiada niczego nowego, a to o czym mówi, jest zlepkiem wszystkiego i niczego.&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;Na koniec chciałem zauważyć jeszcze jedną rzecz. Trudno oprzeć się wrażeniu, że książka powstała na wzór i podobieństwo "Jakuba Wędrowycza" Andrzeja Pilipiuka. Podobny typ akcji, czy humoru. Może autor "Witii i Petii (...)" pomyślał, że jak wstawi dwóch takich cudaków, to będzie to jeszcze lepsze? Nie jest. Bo o ile Pilipiuka czyta się łatwo szybko i przyjemnie, proza Duszyńskiego to dla mnie droga przez mękę.&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-tab-span"&gt;&lt;/span&gt;Uważam, że Tomasz Duszyński wydając książkę p.t. "Pietia i Witia. Co złego to nie my!" popełnia sakramentalny błąd. Obraża czytelników. Obraża ich nie tylko treścią, ale przede wszystkim tym, że nie dość iż próbuje nas przekonać o świeżości jego opowiadań, o ich błyskotliwości i genialności to jeszcze żąda za to pieniędzy. Prawie 28 zł, to stanowczo za dużo jak na 207 stron, tym bardziej że za tę cenę można kupić o wiele lepsze i przyjemniejsze w odbiorze pozycje. A tej książce pozwólmy odpłynąć w morze zapomnienia, mając nadzieję, że autor nie napisze drugiej części.﻿&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;hr style="color: #333333;" width="100%" /&gt;&lt;div style="color: #333333; text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-family: inherit;"&gt;&lt;a href="http://nakanapie.pl/"&gt;nakanapie.pl&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-myfg1Zp7GcY/TqWZ17rC7sI/AAAAAAAAAIY/xaQLf1gm_ZM/s1600/logo-nk_biale.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-myfg1Zp7GcY/TqWZ17rC7sI/AAAAAAAAAIY/xaQLf1gm_ZM/s1600/logo-nk_biale.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-4154295701546292769?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/4154295701546292769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/niekonsekwentna-konwencja-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4154295701546292769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4154295701546292769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/niekonsekwentna-konwencja-recenzja.html' title='Niekonsekwentna konwencja - recenzja książki Tomasza Duszyńskiego &quot;Pietia i Witia. Co złego, to nie my!&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-SmTH17oO4-M/TpLFyjorrZI/AAAAAAAAABo/LExcCcuzw_I/s72-c/Pietia-i-Witia-bn31017.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-6559729164164289503</id><published>2011-10-09T22:51:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:22:54.862+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Uczeń Diabła'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kenneth B. Andersen'/><title type='text'>Piekielna Zabawa - recenzja książki Hennetha B. Andersena "Uczeń Diabła"</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-advnSVzjdYE/TpLHb7BfeiI/AAAAAAAAABs/NfsXFY9EWCU/s1600/Kostka-smierci-bc23103.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-advnSVzjdYE/TpLHb7BfeiI/AAAAAAAAABs/NfsXFY9EWCU/s320/Kostka-smierci-bc23103.jpg" width="216" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Pierwsza część cyklu "Wielka Wojna Diabłów", duńskiego "Tolkiena" fantastyki, "Uczeń Diabła", szybko została bestsellerem, zajmując wysokie miejsca na listach przebojów. Na szczęście, na kontynuacje nie trzeba było długo czekać i już można przeczytać drugi tom sagi pod tytułem "Kostka Śmierci".&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor to obecnie najpopularniejszy pisarz młodzieżowy w Skandynawii, oraz jeden z najpopularniejszych na świecie. Jego książki zawsze spotykają się z ciepłym przyjęciem, a cechą charakterystyczną jego pióra jest lekkość, wartka akcja, oraz brak nachalnego moralizowania. Nie inaczej jest tym razem.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;W "Uczniu Diabła" poznaliśmy Filipa Engella, nastolatka który w wyniku niezwykłego zbiegu okoliczności został zesłany do piekła, aby stać się uczniem samego szatana i zastąpić go na diabelskim tronie. Ci co czytali tę książkę wiedzą jak się to skończyło, innych gorąco to tego namawiam, nie tylko dlatego że bez znajomości pierwszej części, nie zrozumie się wszystkiego z drugiej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;﻿Fabuła "Kostki Śmierci" zaczyna się dwa miesiące piekielne i pół roku ziemskiego, po zakończeniu akcji w poprzednim tomie cyklu. Filip zmartwychwstał, a jedyną fizyczną pamiątką po wizycie w piekle są dwa guzy na czole, w miejscu gdzie jeszcze niedawno wystawały dwa potężne rogi. Z drugiej strony, zesłanie na "diabelskie praktyki" wywarło olbrzymie piętno na psychice młodzieńca. Już nie jest taki idealny, broi jak każdy nastolatek, nie odrabia lekcji, a przede wszystkim ma przyjaciół. Dzięki zmianie zachowania stał się jednym z popularniejszych chłopców w szkole, a przyjaźń z niedawnym antagonistą zapewnia mu należytą ochronę. Niestety, podczas gdy na Ziemi wszystko idzie po myśli Filipa, na dole tak już nie jest. Ktoś ukradł Kostkę Śmierci. A to oznacza, że ludzie którzy urodzili się po tym wydarzeniu będą nieśmiertelni i piekło nie będzie zasilane nowymi duszami. Co to oznacza, łatwo można się domyślić, ale w skrócie sytuacja jest poważna. Śmierć, Bóg i Diabeł postanawiają, że musza rozwiązać ten problem, jednakże oni są ograniczani przez wzajemne umowy, a wróg czai się wśród "swoich", dlatego też muszą posłać po kogoś z zewnątrz. Kogoś, kto już raz rozwiązał problem zaświatów. Kogoś, kto cieszy się zaufaniem ich wszystkich. W ten sposób niedługo potem Filip znowu zostaje lokatorem zaświatów i rozpoczyna śledztwo. Oczywiście u jego boku nie zabraknie seksownej diablicy Satiny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Historia tu przedstawiona, mimo iż przewidywalna (szczególnie dla czytelników poprzedniego tomu), jest poprowadzona w sposób sprawny i przyjemny. Podobnie, jak "Ucznia Diabła" czyta się ją dobrze, wręcz trudno było mi się oderwać od lektury. Kostrukcja akcji jest tak ułożona, że czytelnik chce poznać zakończenie, chce przeżyć tę historię i żałuje, że nie może razem z bohaterami prowadzić śledztwa. Jeżeli miałbym do czegoś porównać sposób rozwiązywania zagadki, to musiałbym się odwołać do dwóch rzeczy. Pierwszą jest cykl książek "Przygody Trzech Detektywów" sygnowanych nazwiskiem Alfreda Hitchcocka (autorzy są różni), a drugą detektyw Columbo, który mawiał mniej więcej tak:" Trzeba zwrócić uwagę na to czego nie ma, a co było, oraz na to co jest, a czego nie było". Widać, że autor nie wstydzi się czerpać wzorce z innych i bardzo dobrze! Jeżeli robi to dobrze to nie widzę w tym nic zdrożnego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Mimo tego, że książka bardzo mi się podobała ( o czym potem), to zastanawia mnie jedna rzecz. Czy to jeszcze tytuł dla młodzieży? Wiem, że są malkontenci, którzy powiedzą że w związku z tematyką to nie, że nie można mieszać młodym ludziom w głowie, że chore jest to że Filip chce wrócić do piekła. Ale moim zdaniem ludzie Ci zapominają o jednym. Filip jest zwykłym nastolatkiem, w niezwykłej scenerii. Czy się to komuś podoba, czy nie przeżywa zwykłe dla tego wieku rozterki. Podkochuje się w Satinie, jest zły na matkę za nadopiekuńczość i boi się przyznać jak bardzo ją kocha i tęskni za ojcem, który zmarł w jego dzieciństwie. Należy zrozumieć, że piekło nie jest dla Filipa złym miejscem, bo traktuje on je jak miejsce w którym stworzenia pracują, mnożą się i starzeją. To po prostu rozbudowana metafora każdego innego miejsca na ziemi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;"Kostka Śmieci" zdecydowanie najbardziej skomplikowaną książką nie jest. Nie jest też ani najdłuższa, ani najmądrzejsza. I gdyby nie mistrzowski styl autora, oraz świetne postacie i dialogi, ten festiwal przeciętności utonąłby w morzu literatury młodzieżowej, a tak otrzymujemy tytuł, który śmiało mogę polecić wszystkim, którym nie obcy jest młody duch, którzy pragną choć na chwilę poczuć się tak, jak wtedy gdy mieli naście lat, którzy potrafią po prostu odstawić wszystko na bok i zanurzyć się na trzy-cztery godziny w świecie Filipa Engella. Bo na prawdę warto.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-6559729164164289503?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/6559729164164289503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/piekielna-zabawa-recenzja-ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/6559729164164289503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/6559729164164289503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/piekielna-zabawa-recenzja-ksiazki.html' title='Piekielna Zabawa - recenzja książki Hennetha B. Andersena &quot;Uczeń Diabła&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-advnSVzjdYE/TpLHb7BfeiI/AAAAAAAAABs/NfsXFY9EWCU/s72-c/Kostka-smierci-bc23103.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-2489805098883993897</id><published>2011-10-09T22:49:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:24:22.129+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='But Manitou'/><title type='text'>Recenzja filmu "But Manitou"</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_9ehg2vz1b4/TpLHzB19jcI/AAAAAAAAABw/6Slo5ThC2h0/s1600/2244297570104956330S500x500Q85.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-_9ehg2vz1b4/TpLHzB19jcI/AAAAAAAAABw/6Slo5ThC2h0/s320/2244297570104956330S500x500Q85.jpg" width="217" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Niemieckie kino dla wielu kojarzy się wyłącznie z filmami porno i westernami. Twórcy recenzowanego przeze mnie filmu postanowili chyba zakpić z rodzimej kinematografii i stworzyli parodię tych drugich. But Manitou to specyficzna komedia. Bardzo szybko trafiła do telewizji, co dla niektórych mogłoby być wyznacznikiem słabizny, jednakże wbrew tej prawidłowości film ten, wg mnie jest wart obejrzenia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Historia tu opowiedziana bazuje na sztampie książek Karola May`a. A więc mamy tu indianina, wodza Apoczów o imieniu Abachachi i jego brata krwi Rangera. Poznajemy ich, gdy próbują kupić dla wodza Szoszonów (Tęgiej Pały) karczmę. W tym zadaniu towarzyszy im syn wspomnianego wodza. Ich kontrachentem jest Santa Maria ze swoją bandą (Jim, Joe, Jack, Jefrey i inni). Niestety okazuje się, że to oszustwo, a w wyniku walki ginie potomek Tęgiej Pały. Santa Maria ucieka, a gdy bohaterowie przybywają do Szoszonów, okazuje się że przekazał on im zupełnie inną historię, w wyniku której zostają oni uwięzieni. Jednakże udaje im się uciec, a żeby oczyścić swoje imię zaczynają poszukiwać skarbu Buta Manitou, do którego droga wskazują cztery kwałki mapy, które posiadają homoseksualny brat Abachachiego Włóżmito (właściciel różowego rancza), grek Dymitr, który jest przyrodnim bratem wodza Apaczów i zawsze marzył żeby być prawdziwym indianinem, oraz piękna Uschi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;Może historia na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie chaotycznej, ale reżyser opowiada ją z wielkim wdziękiem, tak że sztampa staje się tylko tłem do kolejnych gagów. A co do tych ostatnich, moim zdaniem potrafią one rozbawić do łez, o ile nastawia się na film imprezowy, lub też na leniwe niedzielne popołudnie. Ot, poziom podobny do&amp;nbsp;Gangu Olsena.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obraz&amp;nbsp;Michaela Herbig`a&amp;nbsp;kipi od nawiązań do innych filmów. Podróż na mapie pokazują nam czerwone kreski, niczym w Indianie Jonesie,a o aluzjach do Winnetou nie wspomnę. Ciekawą sceną jest ta, w której twórcy bezlitośnie naśmiewają sie z Karola May`a i jego miłości do butelki. Te i inne sceny sprawiają że film jest jeszcze ciekawszy, a żarty mają głębszy wymiar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobiście nie oczekiwałem od tego filmu wiele, to też dosyć uboga warstwa wizualna mi nie przeszkadzała. Sceneria (zdjęcia robiono w hiszpani) jest typowo westernowa, tawerny również. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić, a słabiutkie sceny walki są na tyle krótkie, że nie rażą. Są też sceny genialne, jak te z udziałem Włóżmitu, czy pościg w kolejkach górskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka to znowu solidna średnia półka. Nie zapamiętuje się jej, ale też i nie przeszkadza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polski Dubbing to dla mnie kolejny argument za. Żarty zostały przystosowane do polskich realiów, a głosy postaci nie drażnią. Może zbytnie stylizowanie maniery Włóżmitu jest nachalne i cały czas przypomina nam o jego odmiennej orientacji seksualnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co może drażnić w tej komedii to żarty... fekaliotematyczne. O ile jeszcze "Jefrey znowu puścił" przypomina "Zaraz będzie ciemno" z&amp;nbsp;RRRrrrr!!!&amp;nbsp;o tyle reszta takich żartów bez odpowiedniego nastroju gorszy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;But Manitou&amp;nbsp;nie jest arcydziełem, ale jest bardzo porządną komedią, która udowadnia, że wbrew obiegowej opinii, Niemcy też potrafią być śmieszni i śmiać się z samych siebie. Oczywiście jest to tylko zapychacz ramówki Telewizji Polskiej, na której jest najczęściej emitowany, ale w odróżnieniu od wielu innych zapychacz na poziomie, który z przyjemnością oglądam za każdym razem jak jest nadawany.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-2489805098883993897?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/2489805098883993897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-but-manitou.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/2489805098883993897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/2489805098883993897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-but-manitou.html' title='Recenzja filmu &quot;But Manitou&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-_9ehg2vz1b4/TpLHzB19jcI/AAAAAAAAABw/6Slo5ThC2h0/s72-c/2244297570104956330S500x500Q85.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-4344866163754985658</id><published>2011-10-09T22:35:00.002+02:00</published><updated>2011-10-10T12:25:01.214+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mafia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><title type='text'>Recenzja filmu "Mafia"</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-FrCD_XL5qr0/TpLH8xxQE0I/AAAAAAAAAB0/5Xptu32LHgI/s1600/mafia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-FrCD_XL5qr0/TpLH8xxQE0I/AAAAAAAAAB0/5Xptu32LHgI/s320/mafia.jpg" width="187" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://alexeikaumanavardze.blox.pl/resource/mafia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;Ojciec chrzestny to bez wątpienia film kultowy...Chyba każdy zna kultowy obraz Francisa Forda Coppoli, z cudowną rolą Marlona Brando. Czy na tej kanwie można zbudować udaną parodię?? Okazuje się, że tak!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;Mafia!,&amp;nbsp;Jima Abrahams`a to obraz, który opiera się praktycznie w całości na pierwowzorze, dodając wątki z&amp;nbsp;Człowieka z blizną&amp;nbsp;i innych filmów o najpotężniejszych przestępcach na świecie- szefach włoskich rodzin. Mamy tu więc Don Cortino (Lloyd Bridges), który jako młodzieniec uciekł przed zemstą tajemniczego człowieka, który w wyniku pościgu za Vincenzo stracił kciuk. Po wielu latach gdy Cortino opiera się handlowaniu prochami, na weselu jego córki dochodzi do zamachu na jego życie (swoją drogą jedna z lepszych scen w filmie), jego młodszy syn, który ledwo co wrócił z wojny,Antohny (Jay Mohr), pomstanawia pomścić ojca. Zemsta się udaje, jednakże musi on uciekać do Las Vegas, gdzie pomaga w organizacji kasyna... Musi sprostać problemom z innymi rodzinami, tajemniczemu człowiekowi bez kciuka, oraz uzależnieniu własnego brata.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;Film zaczyna się wielkim wybuchem &amp;nbsp;i jak u&amp;nbsp;Hitchcocka&amp;nbsp;poziom emocji rośnie z każdą minutą. Śmieję się za każdym razem gdy oglądam ten obraz. Wyjątkiem jest scena w której młody Vincenzo chowa się w ośle aby uciec z Sycylli. Jednakże całość bardzo śmieszy i jest wyjątkowo sprawnie zrealizowana. Nie zawodzi praktycznie żaden aktor, no może z wyjątkiem&amp;nbsp;Christiny Applegate, ale ona wg. mnie nigdy wybitną aktorką nie była i nie może przysłonić to dobrego wrażenia, jakie pozostawia po sobie ten film.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;Technicznie nie ma się do czego przyczepić, sposób opowiedzenia fabuły jest sprawny i ani przez minutę nie odczuwałem znużenia. Nie ma tu zbędnych momentów dłużyzny i cały czas coś się dzieje na ekranie. Oczywiście reżyser, niczym&amp;nbsp;William Szekspir&amp;nbsp;zaprojektował w filmie odpowiednie pauzy, aby widz nie czuł się osaczony przez wydarzenia, które toczą się na ekranie. Muzyka też jest ok, dobrze dobrana do epokii.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;Mafia!&amp;nbsp;to niezła komedia, z prostymi acz śmiesznymi gagami i do tego przyzwoicie wykonana. Nie jest to może film który przeszedł do annałów historii kinematografii, ale przyjemnie się go ogląda i zapewnia solidną dawkę rozrywki przez prawie 1,5 godziny.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-4344866163754985658?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/4344866163754985658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-mafia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4344866163754985658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4344866163754985658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-mafia.html' title='Recenzja filmu &quot;Mafia&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-FrCD_XL5qr0/TpLH8xxQE0I/AAAAAAAAAB0/5Xptu32LHgI/s72-c/mafia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-6508643864482857599</id><published>2011-10-09T22:35:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:25:32.786+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Super'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><title type='text'>Recenzja filmu "Super"</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xkLKPop0xJw/TpLIEhwNMqI/AAAAAAAAAB4/oaxVysP8--I/s1600/images+%25281%2529.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-xkLKPop0xJw/TpLIEhwNMqI/AAAAAAAAAB4/oaxVysP8--I/s320/images+%25281%2529.jpg" width="215" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://alexeikaumanavardze.blox.pl/resource/images_1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;Kiedy zobaczyłem obsadę najnowszego filmu James`a Gunn`a "Super" byłem zaciekawiony tą produkcją na tyle, żeby w momencie wyemitowania jej w angielskiej TV, zasiąść do telewizora. Teraz jednak żałuję straconego czasu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;Zacznijmy od początku, czyli historii. Jest sobie koleś. Totalny nieudacznik, który sam przyznaje że miał tylko dwa dobre momenty w życiu. Ten koleś to Frank D`Arbo (&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Rainn Wilson&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Ma on &amp;nbsp;piękną żonę Sarah (&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Liv Tyler&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), która postanawia uciec od niego do niejakiego Jacqes`a(&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Kevin Bacon&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Nasz bohater w samotności przechodzi traumę, którą potęguje to, że ów kochanek okazuje się być super-ekstra-złym-dilerem. Frank doznaje olśnienia i dotyku bożego palca i postanawia zostać superbohaterem bez mocy. Przy użyciu klucza francuskiego pacyfikuje miasto. Niedługo potem "los" zsyła mu pomagiera. Ekspedientkę w sklepie z komiksami Libby (&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Ellen Page&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;&lt;br /&gt;Historia jest tak naiwna i nie trzyma się kupy, że scenarzyści musieli chyba być nieźle zjarani gdy pisali to coś. Naprawdę &amp;nbsp;powiem tylko, że jucha leje się równo, a zobaczenie twarzy byłej żony w żygowinach to jedna z normalniejszych rzeczy, jaka spotyka Franka. Najgorsze jest jednak to, że główny bohater to po prostu ciota, laluś, mazgaj i mięczak, a to że z niezdary staje się bohaterem miało chyba być wzorowane na Supermanie. Jednakże jest pewna różnica Clark Kent udawał niezdarę, a D`Arbo jest niezdarny. Osobiście nie widzę nic zabawnego w waleniu kogo popadnie kluczem francuskim w łeb i krzyczeniu:" Nie można wpychać się/(wcinać?) do kolejki". Od kiedy bohater dostaje do dyspozycji bronie, bomby etc. zamienia się w Punishera. I to również nie jest ani zabawne ani smutne. O ile jednak Wilsonowi można wybaczyć, w końcu taką dostał rolę, a i aktorem jest co najwyżej średnim, to nie mogę zrozumieć co się stało z resztą obsady. Libby która powinna by seksowną pomagierką jest&amp;nbsp;najlepszym&amp;nbsp;środkiem antykoncepcyjnym jaki znam. Jej dialogi z Frankiem to szczyt drętwoty. Zresztą nie tylko te dialogi, ale generalnie wszystkie. Liv Tyler jest tak mało, ze szkoda gadać. Tak na marginesie. W filmie sa sceny erotyczne (całe dwie) ale bohaterowie "kochają się"... w ciuchach!. Ani Tyler, ani Page nie uraczy widza swoimi wdziękami. Może autorom zabrakło kasy?? Jakiś plus?? Kevin Bacon zagrał przyzwoicie i dziwię się, czemu nie uczyniono go głównym bohaterem filmu. Może i nie jest najlepszym Szwarccharakterem jaki widziałem, ale wyróżnia się na tle innych na tyle, że warto o nim wspomnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Technicznie to dno totalne. Trzęsąca się kamera, dorysowywane "splashe" (stylizowane na komiks), krew tak sztuczna jak tylko mogłaby być, a momenty śmierci poszczególnych postaci odrażające. Bóg niczym w "&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Futuramie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;"&amp;nbsp;ma macki, a wszelkiego rodzaje wybuchy żywo przypominają pierwszą "&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Godzille&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym bezsensem jest sposób prowadzenia narracji. Raz to Frank jest lektorem, komentując swoje przygody, raz go nie ma. I może nie byłoby to złe, gdyby nie to, że pojawia się i znika bez ładu i składu, w zasadzie nic nie wnosząc a tylko dorzucając cegły do tonącego okrętu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka nie jest zła. Parę kawałków, które się "skądś" już słyszało. Natomiast odgłosy walk, a w szczególności wystrzałów, brzmią jak kapiszony i plastikowe zabawki. Po prostu straszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie wszystko dałoby się wybaczyć, gdyby ten film był śmieszny. Albo mądry. Albo wzruszający. Ale nie jest! Komedia nie śmieszy, akcja nudzi, a dramat wywołuje uśmiech politowania. Bo jak można współczuć takiemu frajerowi! Przez cały czas miałem wrażenie, że ten facet sobie na to zasłużył.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;Nie widzę nic specjalnego w tym filmie. Nie widzę nic, co mogłoby usprawiedliwić wydane na niego pieniądze i udział w nim znanych aktorów. Ale tutaj zawiodło wszystko. I jeden Kevin Bacon to za mało żeby dać temu filmowi choć 3. "Super" to dla mnie jeden z gorszych filmów roku, którego nikomu nie polecam i z czystym sumieniem daje mu 2/10!.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-6508643864482857599?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/6508643864482857599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-super.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/6508643864482857599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/6508643864482857599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-super.html' title='Recenzja filmu &quot;Super&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xkLKPop0xJw/TpLIEhwNMqI/AAAAAAAAAB4/oaxVysP8--I/s72-c/images+%25281%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-3030793937696267115</id><published>2011-10-09T22:34:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:13:13.489+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ostatni Egzorcyzm'/><title type='text'>Recenzja filmu "Ostatni Egzorcyzm"</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-size: 12px; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-UFDXVBkPekI/TpLFJH4j3II/AAAAAAAAABg/qsEkvYfnySs/s1600/109107_ostatni-egzorcyzm-200.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-UFDXVBkPekI/TpLFJH4j3II/AAAAAAAAABg/qsEkvYfnySs/s320/109107_ostatni-egzorcyzm-200.jpg" width="216" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;Film w założeniach ma być interesującym paradokumentem nawiązującym do sukcesu "Blair Witch Project". Z tym że tutaj mamy egzorcystę, który z rozgoryczenia chce udowodnić, że diabła nie ma. A jeżeli nawet jest, to na pewno nie czycha na ludzkie życia. W tym celu jedzie na wiochę zabitą dechami, by "wyleczyć" dziewczynkę rzekomo zawładniętą przez diabła (w obecności kamery, która to kręci dokument dla lokalnej telewizji).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Tyle na temat fabuły, która wraz z biegiem czasu staje się coraz bardziej niedorzeczna. Nie będę się wdawał w szczegóły, bo przecież może znaleźć się masochista, który będzie chciał to to obejrzeć, ale nawet Moulder (Z Archiwum X) nie wyśniłby sobie takich banialuk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;Film kosztował 1,5 mln dolarów i mam przeczucie, że większość z tego poszła na jeden(!) efekt specjalny, czyli płonące coś, co miało udawać szatanie dziecię. Trzeba jednak przyznać, że hajcowało się jak ta lala i wybijało się ponad ogólną kiepskość filmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym nie ma w nim nic wartego wspomnienia. Fabuła to sen znerwicowanego schozofrenika owładniętego manią prześladowczą, zdjęcia jak to w paradokumentach, stylizowane na amatorską (tutaj bardziej telewizyjną) kamerę. A więc mamy krzywe ujęcia, stukanie kamery, przewracanie, amatorski dźwięk (w końcu obserwujemy to "na żywca", przed montażem). Efekty specjalne ograniczały się do w/w jednej sceny. Muzyka, a właściwie jej brak można uznać za zaletę. Jest to chyba zresztą największy plus filmu, ale jej twórca (Nathan Barr) to solidny rzemieślnik i po prosty zrobił to co do niego należało.Montaż był tak słaby, że na poczatku myślałem że ten film to następna reklama. Gdyby przyznawano nagrody za chaos na ekranie to ten film miałby wszystkie możliwe statuetki w tej kategorii. Pozostaje mieć nadzieję, że reżyser (Daniel Stamm) wyciągnie wnioski ze swojego debiutu i nigdy więcej nie uraczy widza takim straszydłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O grze aktorskiej lepiej nie wspominać, bo drętwe dialogi i nijakość są tylko gwoździem do trumny. Żaden z aktorów nie zdołał zagrać dobrze. Postacie przez nich stworzone były tak nijakie, że nie czułem żadnych uczuć, wobec nich. Zero sympatii, współczucia, kibicowania... Po prostu irytacja ich irracjonalnymi wyborami i zachowaniem. Nie mili nic z realności, Głupi operator kamery, podrzędna dziennikarzyna i denerwujący dźwiękowiec. Na dodatek eks-ksiądz, który z zapałem udowadnia, że nie był ani dobrym księdzem, ani oszustem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;Na początku seansu nie zorientowałem się, że to już film. I może dlatego pierwsze 10 minut było niezłe. Gdyby autorzy się postarali można by wykreować na prawdę ciekawy świat. Ksiądz, który po tragedii jaka go dotyka przestaje wierzyć. Głęboki kryzys wiary, połączyć z ciekawą osobowością, może trochę nawet dodać opieszałości i film byłby znośny. Ale jeżeli główny bohater jest taki jaki w tym filmie, to pozostaje tylko mieć nadzieję, że to na prawdę "Ostatni" Egzorcyzm.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: 'times new roman', times; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-3030793937696267115?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/3030793937696267115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-ostatni-egzorcyzm.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/3030793937696267115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/3030793937696267115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-ostatni-egzorcyzm.html' title='Recenzja filmu &quot;Ostatni Egzorcyzm&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-UFDXVBkPekI/TpLFJH4j3II/AAAAAAAAABg/qsEkvYfnySs/s72-c/109107_ostatni-egzorcyzm-200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-5751301485425070599</id><published>2011-10-09T22:30:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:25:55.675+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Życie Seksualne Ziemian'/><title type='text'>"Życie seksualne ziemian" - recenzja filmu</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vFrbWAPJeIw/TpLIKhYbIOI/AAAAAAAAAB8/IqFbw1eOyQM/s1600/6966086.3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-vFrbWAPJeIw/TpLIKhYbIOI/AAAAAAAAAB8/IqFbw1eOyQM/s320/6966086.3.jpg" width="228" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;Nie lubię komedii romantycznych. Mało jest takich które mnie zachwyciły, ale Życie seksualne Ziemian stanowi wyjątek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Jeff Abugov&amp;nbsp;w swoim filmie opowiada historię jaką znamy z klasyków tego gatunku. On jest miłym, ale przeciętnym facetem, a ona&amp;nbsp;sex bombą&amp;nbsp;która może mieć każdego. Jednak wbrew przeciwnością losu zostają parą, a potem ich historia toczy się standardowo. Lanie od byłego faceta, trudne wizyty u rodziny, oraz dziecko. I pewnie ten obraz zniknąłby w gąszczu historii o podobnym scenariuszu, gdyby nie dwie rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą z nich jest to, że lektorem jest kosmita. Niezupełnie rozumie on to co udokumentował przybywając&amp;nbsp;na ziemię, błędnie interpretuje fakty, a paranaukowe słownictwo jakiego używa jest naprawdę pomysłowe (wulkanizowana roślinność - kondom, dyskoteka - uświęcone miejsce spotkać etc.). Drugą natomiast rzeczą jest obsadzenie&amp;nbsp;Carmen Electry&amp;nbsp;w głównej roli. Była gwiazda filmów porno, której żenująca gra aktorska gdzie indziej zabiłaby cały film, tutaj radzi sobie nieźle i wpisuje sie w niezły klimat. Zresztą, w tym przypadku gra aktorska schodzi na dalszy plan, wobec kolejnych gagów, które na prawdę śmieszą. Przemyślana konstrukcja filmu, sprawia że podczas seansu nie nudziłem się ani przez minutę, zaś niektóre teksty przeszły na stałe do mojego słownika (Sperminator - pogromca plemników).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;Kolejną perełką jest minirola&amp;nbsp;Lucy Liu, która wówczas była jeszcze anonimową aktorką(jedna mała rola w&amp;nbsp;Jerry Maguire). Nawet dość mierny&amp;nbsp;MacKenzie Astin&amp;nbsp;który gra ciapowatego głównego bohatera nie zaburzył mojego dobrego zdania o filmie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;Mimo formuły paradokumentu, zdecydowano się tutaj na profesjonalne zdjęcia, bez udawania że obcy podglądają ludzi z ukrycia. Muzykę natomiast stanowi kilka chwytliwych numerów, co dodatkowo podniosło moją ocenę produkcji.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: small;"&gt;Na płycie obok wyboru lektora, lub napisów znajdziemy tylko zwiastuny innych filmów producenta. Niestety zabrakło dodatkowych scen, czy komentarza twórców.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 1.2em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: small;"&gt;Film trwa 94 min&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Times New Roman'; font-size: small;"&gt;uty i muszę przyznać, że za każdym razem bawi mnie przez cały ten czas, od początkowej uwagi o doborze odpowiedniego translatora, po końcową konkluzję o zachowaniu przy życiu gatunku ludzkiego. I chyba to jest najlepsza rekomendacja aby po niego sięgnąć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-5751301485425070599?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/5751301485425070599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/zycie-seksualne-ziemian-recenzja-filmu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5751301485425070599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5751301485425070599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/zycie-seksualne-ziemian-recenzja-filmu.html' title='&quot;Życie seksualne ziemian&quot; - recenzja filmu'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-vFrbWAPJeIw/TpLIKhYbIOI/AAAAAAAAAB8/IqFbw1eOyQM/s72-c/6966086.3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-2426812892156150835</id><published>2011-10-09T22:29:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:26:15.169+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Widzę-Cię.com'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><title type='text'>Recenzja filmu "widzę-cię.com"</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 10px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="TytulKomentowanegoWpisu" style="font-weight: bold; margin-bottom: 4px; margin-top: 2px; padding-bottom: 4px; padding-top: 2px;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-m1yR1M59Qvs/TpLIPh0AVsI/AAAAAAAAACA/pN87avazCNw/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-m1yR1M59Qvs/TpLIPh0AVsI/AAAAAAAAACA/pN87avazCNw/s320/images.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal; line-height: 26px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;Moim zdaniem, w ostatnich latach, twórcy filmów udowadniają, że łatwiej jest sprzedać kiepską komedię, niż nakręcić dobrą. Nie inaczej jest z Widzę-cię.com w reżyserii Erica Stevena Stahla, który na pewno w tym gatunku furory nie zrobił.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TytulKomentowanegoWpisu" style="font-weight: bold; margin-bottom: 4px; margin-top: 2px; padding-bottom: 4px; padding-top: 2px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal; line-height: 26px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu"&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Cała akcja rozpoczyna się w sylwestra roku 2000. Wtedy też pewien chłopak, syn byłej gwiazdki magazynu dla panów, Coby (&lt;a class="internal" href="http://www.filmweb.pl/person/Mathew+Botuchis-45701" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #821628; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-decoration: none; vertical-align: baseline;" title="Mathew Botuchis"&gt;Mathew Botuchis&lt;/a&gt;), zabawia się z jakże piękną Randy (&lt;a class="internal" href="http://www.filmweb.pl/person/Shiri+Appleby-67261" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #821628; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-decoration: none; vertical-align: baseline;" title="Shiri Appleby"&gt;Shiri Appleby&lt;/a&gt;). Niestety impreza zostaje przerwana przez nalot policji i wtedy ich rodzice (&lt;a class="internal" href="http://www.filmweb.pl/person/Beau+Bridges-44605" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #821628; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-decoration: none; vertical-align: baseline;" title="Beau Bridges"&gt;Beau Bridges&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i&amp;nbsp;&lt;a class="internal" href="http://www.filmweb.pl/person/Rosanna+Arquette-129" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #821628; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-decoration: none; vertical-align: baseline;" title="Rosanna Arquette"&gt;Rosanna Arquette&lt;/a&gt;) podczas wspólnych poszukiwań swoich pociech odkrywają zaskakującego odkrycia. On tego, że kobieta która stoi obok niego, jest tą do której "ślinił się" w liceum, a ona że ten facet to na prawdę fajny gość. Niedługo potem stają na ślubnym kobiercu, i pewnie ich sielanka trwałaby wieczność, gdyby nie pewien nieszczęśliwy splot wydarzeń. On, z powodu nieprzystosowania technologicznego, traci pracę, a ona oszczędności ich życia topi na giełdzie. Ale od czego ma się takie zdolne dzieci. Ich syn w akcie zemsty na siostrze, montuje w jej pokoju ukryta kamerę i sprzedaje w internecie audycje na żywo. Robi ona furorę(może dlatego, że jej clue jest pluszowy mis ukrywający masę wibratorów), a zaradny brat postanawia pokazać światu życie całej rodzinki. Problem zaczyna się, gdy ta dowiaduje się o wszystkim, a pozbawiona środków do życia, postanawia utrzymać oglądalność do końca. I za wszelką cenę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;&lt;br /&gt;O ile samo rozpoczęcie akcji nie jest złe, i zapowiada się nieźle, to potem jest tylko gorzej. Intrygi i gagi wraz z biegiem filmu są coraz gorsze, a wszystko aż do zakończenia przewidywalne. Oczywiście mamy tutaj jeden zwrot akcji, wydanie się spisku, moment grozy w którym się wydaje że życie bohaterów już nigdy nie będzie takie same, i happy end w którym wszystko kończy się oczywistym morałem. Również gra aktorska nie powala. Owszem, nie ma tu może sztywnych dialogów, czy specjalnie wymuszonych emocji, ale brak tu też artyzmu, ot solidna rzemieślnicza robota.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;Na muzykę składa się kilka utworów, mniej lub bardziej znanych wykonawców i trzeba przyznać że nie jest źle. Po prostu średniak.&amp;nbsp;Wydanie DVD które kupiłem jest typowo hiper-marketowe. Do wyboru lektor/napisy, dodatków mało(z planu, wywiad z twórcami) i po angielsku, a do tego reklama dystrybutora.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Na koniec wypada zadać sobie pytanie. Czy warto tracić na taki film pieniądze i 90 minut życia?? Mimo swojego średniactwa, Widzę-Cie.com może zaspokoić głód naiwnej komedii. Trzeba jednak nastawić się na średni poziom, chociażby&amp;nbsp;&lt;a class="internal" href="http://www.filmweb.pl/person/Adam.Sandler" style="color: #999999; text-decoration: none;" title="Adam Sandler"&gt;Adama Sandlera&lt;/a&gt;, bo jeżeli do czegoś miałbym porównać ten film, to do praktycznie dowolnej komedii z jego udziałem. Fanów wytrawnego humoru, nie zaproszę do zabawy, bo będą tylko zawiedzeni&lt;/span&gt;.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-2426812892156150835?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/2426812892156150835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-widze-ciecom.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/2426812892156150835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/2426812892156150835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/recenzja-filmu-widze-ciecom.html' title='Recenzja filmu &quot;widzę-cię.com&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-m1yR1M59Qvs/TpLIPh0AVsI/AAAAAAAAACA/pN87avazCNw/s72-c/images.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-5477449852741703305</id><published>2011-10-09T22:25:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:27:50.758+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Your Highness'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><title type='text'>Your Highness - recenzja filmu.</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--ojjdF3HKLo/TpLIWCnXaVI/AAAAAAAAACE/Zcziqmel7bc/s1600/Your+Highness.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/--ojjdF3HKLo/TpLIWCnXaVI/AAAAAAAAACE/Zcziqmel7bc/s320/Your+Highness.jpg" width="216" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://alexeikaumanavardze.blox.pl/resource/Your_Highness.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;﻿&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Oglądając film Your Highness w reżyserii Davida Gordona Greena cały czas zadawałem sobie pytanie:"Dlaczego??" Gdy tak moje pytania się piętrzyły i piętrzyły i nie znajdywały odpowiedzi, postanowiłem, że odpowiem na nie sam, w postaci recenzji, gdyż nikt, poza mną tego nie zrobi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu"&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;Pierwsze co nasuwa mi się na myśl, po seansie to:" Dlaczego ten film jest taki... kiepski?". Przecież jeżeli bierze się do produkcji średniego (co najwyżej) reżysera, to resztę powinni nadrobić aktorzy. Ale nikt z nich, o&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 14px;"&gt;czym za chwilę nie popisał się NICZYM ciekawym. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; line-height: 14px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;Ale chyba powinienem, opowiedzieć o czym to właściwie jest. A więc mamy królestwo z baśni. Świat czarów i magii. Księżniczek i smoków. Rycerzów i łotrów. I w tym oto królestwie, litościwie panujący władca&amp;nbsp;Król Tallious (&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Charles Dance&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;)&amp;nbsp;ma dwóch synów. Jeden mężnym i odważnym jest bojem i uciechę niesie ojcu a zwie się... Fabious (&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;James Franco&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Jako się rzekło, ma on brata. I właściwie można tyle o nim powiedzieć, a na imię mu Thadeus (&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Danny McBride&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Najpierw poznajemy tego pierwszego, gdy prawie odwala taniec na stryczku, za wychędożenie krasnoludzkiej królowej (&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Iga Wyrwał&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Tak więc wraz z wiernym giermkiem uciekają i wracają do królestwa (o ich drodze opowiadają animacje wśród napisów - jedyny bardzo dobry element filmu), gdzie trafiają na moment w którym Fabious wraca z wojnie przeciwko potężnemu czarownikowi Lezzarowi (&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Justin Theroux&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). W jej wyniku, wybija cyklopy w/w oraz przywozi ze sobą powabną Belladonnę(&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Zooey Deschanel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), którą następnego dnia ma wziąść za żonę. Niestety na zamek napada największy antagonista księcia (czyli ów mag) w następstwie czego bracia muszą wyruszyć na wyprawę zabicia maga i ocalenia Belladonny. A wszystko to ma związek z prastarą przepowiednią. Warto tylko dodać, że po drodze spotykają piękną Isabel(&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Natalie Portman&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) która będzie im towarzyszyć w tej wędrówce.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;Jak widać na załączonym obrazku aktorzy występujący tutaj nie są źli. Szczególnie mocna jest obsada pań (no może poza Wyrwał, ale ona prawie nie gra, a ponoć nadrabia biustem) i szczerze mówiąc aktorstwo nie jest złe, a tyłeczek Portman w stringach prezentuje się imponująco. Ale cóż z tego skoro każdy kolejny gag opowiada o seksie. Ten film powinien nosić tytuł "Seks w średniowieczu". Twórcy chyba mieli jakąś chandrę, albo za dużo red tuba oglądali bo tutaj jest wszystko. Od żartów o analu, bo robienie loda (przez księcia) smokopodobnemu Yodzie( Nie wiem co to było, ale gadało podobnie do Yody). Nawiązania do innych filmów są, ale nie śmieszą i giną w ogólnej okropności filmów.Dlatego pytam się DLACZEGO?? Dlaczego Portman zgodziła się zagrać w tym filmie?? Dlaczego NIC nie jest tu subtelne?? Dlaczego zjawiskowa Deschanell prawie nic nie mówi?? Dlaczego liczba pokazanych piersi w tym filmie jest lepsza niż liczba gagów?? Pytań mam więcej, ale nie mogę po prostu uwierzyć że z tak sztampowej historii, przy tak dobrych aktorach, zamiast zrobić zgrabną komedię fantasy, zrobiono komedię erotyczną na poziomie najwyżej "Ernesta" ( z tym że on nie był aż tak obrzydliwy, nie w taki sposób).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;I szczerze mówiąc film byłby na prawdę dobry, ale IMHO dobiły go te gagi. Gagi które mnie brzydziły. Może jestem na to za wrażliwy. Muzyka miodzio, prowadzenie akcji ok, tyłek Portman SUPER!. Ale to wszystko blednie w obliczu tak katastrofalnego humoru. Po prostu dno i pięć metrów mułu (a pod spodem tylko&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 14px;"&gt;Frytka).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: inherit; line-height: 14px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 14px;"&gt;Reasumując moją wypowiedź z&amp;nbsp;&lt;span style="color: #821628;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-color: initial; border-style: initial;"&gt;Your Highness&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;jest tylko jeden problem. Ta komedia nie jest dla mnie. Może, ktoś kto lubi żarty o seksie którymi mogą się dzielić niewyżyci panowie spod budki z piwem będzie się na niej świetnie bawił. Może ktoś, kto ma ochotę na taką głupawkę będzie zadowolony. Ale nie ja. Dla mnie ten film ląduje w top 5 najbardziej obrzydliwych filmów. Nie z powodu tego co pokazują (choć to też) ale co mówią&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-5477449852741703305?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/5477449852741703305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/your-highness-recenzja-filmu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5477449852741703305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5477449852741703305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/your-highness-recenzja-filmu.html' title='Your Highness - recenzja filmu.'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--ojjdF3HKLo/TpLIWCnXaVI/AAAAAAAAACE/Zcziqmel7bc/s72-c/Your+Highness.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-4831641573212518144</id><published>2011-10-09T22:22:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:30:11.423+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Peacock'/><title type='text'>Peacock - recenzja filmu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-dg40aomw44s/TpICQaib2dI/AAAAAAAAAA8/hRooNlYGR-4/s1600/220px-Peacock_film.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-16_-c3va0KQ/TpLJDLSOKfI/AAAAAAAAACI/_QDa0i-uPKE/s1600/220px-Peacock_film.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-16_-c3va0KQ/TpLJDLSOKfI/AAAAAAAAACI/_QDa0i-uPKE/s320/220px-Peacock_film.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;Gdy zaczynałem oglądać drugi film Michaela Landera, nie spodziewałem się po nim wiele. Czytając opis tego filmu, miałem wrażenie, że będzie to powtórka "Śniadania na Plutonie". W końcu ten sam odtwórca głównej roli (Cillian Murphy), ten sam problem (transseksualizm) i podobny, brytyjski sposób prowadzenia narracji. Jednakże okazało się, że to, co łączy te filmy, z drugiej strony je dzieli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Obraz przedstawia historię z pozoru zwykłego, choć może trochę autystycznego bankiera, Johna Skillpy'ego, który prowadzi samotne życie i odkłada każdy ciężko zarobiony grosz. Mieszka w dobrej okolicy, każdy jego dzień wygląda tak samo i właściwie niewiele potrzeba mu do szczęścia. Kiedy wraca do domu, wkłada perukę, zakłada sukienkę swojej matki i zmienia się w Emme. Przesympatyczną, chodź zastraszoną przez "męża" (czyli Johna) kobietę, która siedzi zamknięta w domu, więc nikt nie wie o jej istnieniu. Ze swoim "ślubnym" komunikuje się za pomocą liścików, które zostawia mu przy posiłkach. John nie zdaje sobie sprawy, że Emma to nie on, a komplikacje, jakie to rodzi, są iście zaskakujące i czasami trudno nadążyć za fabułą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;Momentem kluczowym dla fabuły jest pewien letni poranek, gdy podczas wieszania prania na podwórko państwa Skillpa wjeżdża pociąg z reklamą wyborczą przyjaciela szefa Johna. Wtedy też wszyscy dowiadują się o istnieniu Emmy, choć nikt nie przypuszcza, że ona i on to ta sama osoba. Nikt, oprócz Maggie (&lt;a class="internal" href="http://www.filmweb.pl/person/Ellen+Page-133737" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #821628; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-decoration: none; vertical-align: baseline;" title="Ellen Page"&gt;Ellen Page&lt;/a&gt;), samotnej matki, opłacanej przez matkę Johna, by zachowała tajemnicę, która nigdy nie powinna wyjść na jaw i która doprowadza do walki między dwoma ego Skillpy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła tego dzieła jest ciekawa, choć trochę zagmatwana. Może to wina dwóch osobowości bohatera, może tego, że narracja chociaż nieśpieszna (wręcz leniwa) to jednak niejasna. Dziwię się, że twórcy tego filmu mimo tak powolnej akcji nie znaleźli miejsca na wyklarowanie pewnych sytuacji. Nigdy do końca nie dowiemy się, co się stało w Peacock. Wiem, wiem ten film miał taki być, jednak po jego obejrzeniu czuć niedosyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o kwestę techniczną, nie ma się do czego przyczepić. Zdjęcia są poprawne. Brakuje zapierających pierś pejzaży albo psychotycznych klitek, ale to Peacock, a nie Dolina Wielkich Jezior. Efekty specjalne służą budowaniu atmosfery niepokoju, w scenach w których dwie osobowości Johna ze sobą walczą. Bardzo dobrze, że nie ma "fajerwerków", bo tylko popsułyby pracę scenarzystów, którze spisali się bardzo dobrze. Idealnie czuć tu atmosferę małego miasteczka. W pewnym momencie jeden z bohaterów mówi: "To Peacock, tutaj ludzie mają prawo do prywatności", a otoczenie aż prosi się o dopowiedzenie: "Póki nikt nie wystaje za bardzo od innych".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najmocniejszym atutem tego filmu, poza świetną grą Murphego, jest muzyka. Odpowiednio mroczna, ale nie przytłaczająca idealnie wkomponowuje się w całość obrazu, nadając mu głębszy wymiar. Najsłabszą stroną natomiast jest przewidywalność zakończenia. Chociaż samo zakończenie nie jest złe. Jest ono konsekwencją ciągu reakcji i kontrreakcji i każde inne byłoby... nieodpowiednie. Ta historia po prostu tak musiała się skończyć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Podsumowując, "Peacock" to bardzo dobry film, o ile lubi się specyfike&amp;nbsp;Cilliana Murphy'ego&amp;nbsp;i dramaty z jego udziałem. Ten, kto uważa&lt;strong&gt;&amp;nbsp;"Śniadanie na Plutonie"&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;za film warty obejrzenia, ten się nie zawiedzie. Kto woli Scarecrowa z&amp;nbsp;&lt;strong&gt;"Batmana"&lt;/strong&gt;... niech lepiej sobie odpuści oglądanie, bo straci tylko czas. W każdym razie, ja z czystym sumieniem gorąco polecam!﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-4831641573212518144?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/4831641573212518144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/peacock-recenzja-filmu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4831641573212518144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/4831641573212518144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/peacock-recenzja-filmu.html' title='Peacock - recenzja filmu'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-16_-c3va0KQ/TpLJDLSOKfI/AAAAAAAAACI/_QDa0i-uPKE/s72-c/220px-Peacock_film.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-5298850255512582410</id><published>2011-10-09T22:19:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:30:47.520+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rycerz Kielichów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jacek Piekara'/><title type='text'>Oszustwo w dobrym stylu - recenzja książki Jacka Piekary "Rycerz Kielichów"</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xUeiTgNsbPk/TpLJSA1_unI/AAAAAAAAACM/mu76URXQ7JU/s1600/rycerz-kielichow_jacek-piekara-99901854462_978-83-89595-76-8_300.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-xUeiTgNsbPk/TpLJSA1_unI/AAAAAAAAACM/mu76URXQ7JU/s320/rycerz-kielichow_jacek-piekara-99901854462_978-83-89595-76-8_300.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 22px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Jacek Piekara to z bez wątpienia jeden z najbardziej poczytnych polskich autorów fantasy. Jego twórczość jest znana każdemu szanującemu się fanowi fantastyki. Mordimer, Arivald i spółka to bohaterowie, o których chce się czytać. Wydaje mi się jednak, że "Rycerz Kielichów" to pozycja o wiele słabsza i niegodna postawienia jej, obok innych tytułów autora.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 22px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Fabuła to w dużym skrócie kalka ze "Smoka i Jerzego" Gordona R.Dicksona. Nieznany nam człowiek z czasów współczesnych trafia do świata fantasy (takiego z księżniczkami do uratowania i tyranami do obalenia) i ma "poherosić" się. Z tym, że tutaj nie jest on smokiem, acz przystojnym rycerzo-bardo-legendą , a smoka ma w standardowym wyposażeniu. Drugą książką do której ta pozycja jest podobna, to wydana rok później "Toy Wars" Andrzeja Ziemiańskiego. Tu mamy bliźniaczy motyw "śnienia" świata, którego oddziaływanie na świat realny jest przerażająco realne. Wydaje mi się też, że Piekara wzorował się po części na "Matrix"-ie, albowiem do pewnego momentu nie wiemy który z przedstawionych... planów, jest realny. Mimo wszystko fabuła jest ciekawa i wciąga. A wszystko zaczyna się niewinnie. Do nieznanego nam z imienia bohatera, podchodzi na ulicy dziewczyna i mówi: "Mogę śnić dla Ciebie". Bohater to ignoruje, jednakże dalsze wydarzenia powodują, że zgadza się na jej propozycje. Okazuje się, że sny te dla pewnych ludzi są bardzo niewygodne i dlatego musi on uciekać przed nimi, jednocześnie prowadząc śledztwo w swoich snach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Książkę czyta się świetnie, zwroty akcji, "flashbacki" bohatera i mieszanie się dwóch światów, sprawiają że przez 327 stron nie odrywałem oczu od tekstu. Jest tylko jedno "ale". To wszystko kończy się tak nagle, zostawiając nas bez informacji o co tak na prawdę chodziło. Jest to tym bardziej irytujące, że nigdzie nie można znaleźć informacji o ewentualnej kontynuacji, a przez to powieść wydaje się być zarzuconym projektem, który wydano myśląc że nazwisko autora "nakręci sprzedaż". Chciałbym też dodać, że na prawdę wszystko jest w tej książce idealne poza tym. Fabuła, świat, sylwetki bohaterów. Wszystko to byłoby podwaliną pod idealną książkę. Ale to w jaki sposób się kończy ( a w zasadzie nie kończy) powoduje, że nie mogę zrozumieć intencji autora. Aż ciśnie mi się na usta sugestia, jakoby genialny autor opowiadań, nie napisał ani jednej dobrej powieści. Bo ani "Płomień i Krzyż", ani, tym bardziej, "Rycerz Kielichów" furory nie robią. Nadal jest to napisane świetnym językiem i dobrze się czyta, ale co z tego że ładna butelka, skoro wino cierpkie.&amp;nbsp;Moja mama powiedziałaby wręcz, że "ładna miska jeść nie daje" i podobnie jest z tym utworem. Po jego skończeniu najpierw nie mogłem uwierzyć, że to koniec. Potem zacząłem szukać informacji o kontynuacji. Gdy nie znalazłem niczego zdenerwowałem się, a potem jeszcze raz spróbowałem znaleźć, chociażby plotkę. I znowu nic! Na dodatek na koniec zamiast trzech kropek, czy słów "ciąg dalszy nastąpi" żegna nas smutne słowo "Koniec". co chyba ostatecznie rozwiewa wszelkie kwestie. Pozostaje mieć nadzieję, że Piekara jednak zlituje się nad nami i wypuści kontynuacje, choćby w formie e-booka, czy opowiadania, dołączonego do jego innej książki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Czy jednak warto wydać pieniądze na utwór tak niekompletny. Od jego premiery minęły cztery lata, ale wydawnictwo runa "uraczyło nas" reedycją o zmienionej szacie graficznej, więc książka jest teraz łatwo dostępna. Jeżeli ktoś lubi fantazjować, czy też podciągnąć swój warsztat pisaniem kontynuacji to czemu nie. Jeżeli ktoś ma nadzieje na szybką kontynuacje, to również książka dla niego. I mimo iż na prawdę nie lubię źle oceniać moich ulubionych autorów to w tym przypadku muszę być bezlitosny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;"Rycerz Kielichów" to powieść genialna w stylu i okropna w treści. Nie wiem, jak można wypuścić coś niedokończonego, czego nie ma zamiaru się kontynuować. Nie rozumiem jak można naciągnąć fanów spragnionych kolejnych książek Jacka Piekary, na coś tak kiepskiego. Nie rozumiem, jakim cudem taka książka doczekała się reedycji. Po jej przeczytaniu czuję się oszukany. To tak jakby ktoś obiecał mi wycieczkę do Disney Landu, a zabrał mnie do wesołego miasteczka w Pcimiu Dolnym.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: 'times new roman', times; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-5298850255512582410?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/5298850255512582410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/oszustwo-w-dobrym-stylu-recenzja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5298850255512582410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/5298850255512582410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/oszustwo-w-dobrym-stylu-recenzja.html' title='Oszustwo w dobrym stylu - recenzja książki Jacka Piekary &quot;Rycerz Kielichów&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xUeiTgNsbPk/TpLJSA1_unI/AAAAAAAAACM/mu76URXQ7JU/s72-c/rycerz-kielichow_jacek-piekara-99901854462_978-83-89595-76-8_300.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-7339770398802182382</id><published>2011-10-09T22:16:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:31:27.174+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Złodziej Grobów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tom Lloyd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>Tylko dla fanów - recenzja książki Toma Lloyda "Złodziej Grobów"</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 20px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HInpGiRUI-A/TpLJaTPnMEI/AAAAAAAAACQ/VFKwUk4iAbA/s1600/zlodziej-grobow_tom-lloyd-99900495375_978-83-7301-971-3_300.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-HInpGiRUI-A/TpLJaTPnMEI/AAAAAAAAACQ/VFKwUk4iAbA/s320/zlodziej-grobow_tom-lloyd-99900495375_978-83-7301-971-3_300.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Uwielbiam cykl Toma Lloyd`a "Królestwo Zmierzchu". Jestem absolutnym fanem tego brudnego klimat Epic Fantasy. Dwie pierwsze książki, były dla mnie swoistym powrotem (w chwale) tego zapomnianego gatunku. Gdyby jednak miarą jakości książek, było to ile można przeczytać (przy pewnych stałych, np. grubości, wielkości czcionki itd.) jadąc pociągiem PKP z Wrocławia do Zielonej Góry, to ta część byłaby najsłabsza. Pierwszy tom tego planowanego na pięć odsłon cyklu, przeczytałem podróżując tam i z powrotem, na drugą wystarczyła podróż w jedną stronę (co wiązało się z zabraniem nowej książki, czego nie lubię), zaś na trzecią potrzebowałem aż 4-rech "rund".&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Tom Lloyd to autor, który jak na razie skupił się na pisaniu wyżej wymienionego cyklu. Ten jeszcze młody pisarz, w swoich powieściach przybliża nam dość sztampową historię. On, chłopiec z taboru, ma wypełnić proroctwo, według której ma on być Wybrańcem który przywróci ład, lub ześle na krainy totalny chaos. Jednym słowem, to co widzieliśmy w wielu innych książkach, a i dalej praktycznie jest przewidywalnie. Jednakże, tego właśnie, po epickim fantasy należy się spodziewać!. Jest to dokładnie to, czego ktoś kto wychował się na powieściach Orsona Scotta Carda, czy Robetra Howarda powinien oczekiwać. Autor doskonale wpisuje się w ten trend, czerpiąc z klasyków gatunku pełną ręką. Jednak ani razu nie ma się poczucia groteskowości przedstawionych bohaterów. Ani razu, nie odnosimy wrażenia przerysowania, wszystko to dzieje się na serio. Jest mrocznie, a nie paciepnie, jest krwawo a nie rzeźnicko. Muszę przyznać że to wielka sztuka, żeby nie przesadzić, gdy pisze się o super-hiper bohaterach i arcyszwarccharakterach. Mimo iż występują tu i magia i smoki i starożyne artefakty, a znalazło się miejsce i dla dziwnych stworzeń, elfów, zabójczych pustkowi, tajemniczych snów etc, to ani przez moment nie ma się poczucia iż autor skoczył na kasę, opowiadając tak samo, historię którą słyszeliśmy już nie raz. Jeżeli miałbym porównać cykl Eragona do Królestwa Zmierzchu, to ten drugi byłby jak klasyczny Mustang (mimo iż doskonale znany i typowy, to klasyk którego się szanuje), a ten drugi jak Fiat 126p po wioskowym tuningu (komentarz zbędny).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Napisałem jednak, że jest to najsłabsza część cyklu. Dlaczego? Otóż, poprzednie części były jakieś... bardziej przystępne. Owszem, "Złodziej Grobów" to nadal ten sam klimat, Ci sami bohaterowie, ale wyraźnie czuć, że autor dostał zadyszki. Mimo iż jest to najbardziej oryginalna część cyklu, kończąca i zaczynająca wiele wątków, to jest tego chyba za dużo. Autor, chciał dokonać na końcu błyskotliwego zwrotu akcji, a popełnił coś, co w terminologii seriali nazywa się "skokiem przez rekina". Jest to rzecz niedorzeczna, taka która nie powinna się wydarzyć, błąd przez który najczęściej serial kończy swój żywot przedwcześnie. Po przeczytaniu zakończenia, miałem wrażenie zagubienia, byłem wściekły i przede wszystkim nasuwało mi się na myśl, że nie tak powinno to wyglądać. Zapewne był to zabieg planowany, bo kolejny tom, ma przedstawiać historię z cyklu "zabili go, ale on im uciekł".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Kolejną rzeczą która mnie zawiodła to humor, a właściwie jego brak. Gdy ma się do czynienia z tak długimi powieściami, jak kolejne epizody cyklu Lloyda, auto zazwyczaj stosuje momenty humorystyczne, aby dać czytelnikowi odsapnąć (pierwszy był Shakespeare, a potem to już poleciało;)). Tu tego elementu zabrakło. Żarty jak są, to nie śmieszą i nie trzymają poziomu z poprzednich tomów. Na dodatek wszystko jest tutaj jakoś bardziej drętwe. Mocną stroną pióra autora była zawsze lekkość i to, że czuło się zabawę z pisania. Tutaj tego nie ma, wręcz przeciwnie, czuć że męczył się z tą książką, a my męczymy się razem z nim. Może to presja wydawnictwa, terminów, a może po prostu chęć odpoczynku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Najdziwniejsze jest jednak to, że gdy przebrnie się przez to wszystko, to pod koniec zaczyna robić się o wiele lepiej, a opis finałowej walki, to istny majstersztyk i chyba dobra prognoza na przyszłość. W końcu wydanie nowej części zaplanowano na środek wakacji, a więc mam nadzieję że dostanę to, na co zasługuje jako czytelnik, porządną dawkę świeżej prozy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Wracając jednak do książki, powinni ją przeczytać tylko fani cyklu i gatunku. Pomijając bezsensowność zaczynania cyklu od środka, to reszta się zanudzi. Nie ma tu wiele tego, co sprawiło że "Siewca Burzy" i "Złodziej Grobów" stały się bestsellerami, jest za to wszystko to, co sprawiły że pokochali je w zasadzie tylko miłośnicy fantasy. Nie mniej jednak, wszyscy którzy szukają alternatywy dla Eragon-a, nie powinni się zawieść. "Złodziej Grobów" to mimo wszystko dobra powieść, która mimo iż czyta się ją ciężko, nadal potrafi uwieść. I sprawia że chce się ją doczytać do końca. Może nie jest to książka, którą czyta się pod kołdrą z latarką w zębach, ale gdy już ją przeczytamy i przyzwyczaimy się do zakończenia (najgorszy element książki), to docenimy ją w zupełności.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-7339770398802182382?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/7339770398802182382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/tylko-dla-fanow-recenzja-ksiazki-toma.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/7339770398802182382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/7339770398802182382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/tylko-dla-fanow-recenzja-ksiazki-toma.html' title='Tylko dla fanów - recenzja książki Toma Lloyda &quot;Złodziej Grobów&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-HInpGiRUI-A/TpLJaTPnMEI/AAAAAAAAACQ/VFKwUk4iAbA/s72-c/zlodziej-grobow_tom-lloyd-99900495375_978-83-7301-971-3_300.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-7660002565920371640</id><published>2011-10-09T22:14:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:32:00.656+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Russbult'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ogry'/><title type='text'>Zielono mi - recenzja książki Stephana Russbulta "Ogry"</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YhU6NgZpzKE/TpLJjh3ga_I/AAAAAAAAACU/3xPz8RbdhAs/s1600/Ogry-bn30216.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-YhU6NgZpzKE/TpLJjh3ga_I/AAAAAAAAACU/3xPz8RbdhAs/s320/Ogry-bn30216.jpg" width="205" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Ogry... Zielone, paskudne, tępe stworzenia, nie zdolne do niczego poza zaspokajaniem swoich pierwotnych potrzeb. No i są zabójczo niebezpieczne. Ten stereotyp po raz pierwszy w świadomości masowego odbiorcy, próbował złamać Dreamworks z skądinąd świetnym "Shrekiem", a teraz Stephan Russbult ze swoją powieścią "Ogry".&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Wydana w 2008 roku u naszych zachodnich sąsiadów książka, dopiero w tym roku trafiła na nasz rynek nakładem wydawnictwa Pascal. Ponieważ jest to jedyna odpowiedź googli na nazwisko autora, wnioskuję iż jest to jego debiut, a jeżeli tak, to całkiem udany!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Historia, którą próbuje nam sprzedać autor jest całkiem sztampowa. Ktoś znajduje magiczny przedmiot i dzięki temu staje się bohaterem. Z tym że tym razem jest on trochę bardziej zielony, trochę bardziej śmierdzący, a na dodatek inteligentny. Mogda, bo tak ów przystojniaczek ma na imię, szukając jedzenia zabija dwóch pachołków i maga. Ale nie takiego wioskowego szarlatana naciągającego wieśniaków na przywoływanie deszczu, tylko takiego prawdziwego, z kapeluszem, księgami i magicznymi artefaktami. I już chciał wyrzucić jego truchło w lesie, gdy nagle spostrzegł na jego szyi piękny klejnot. Postanawia go wymienić za jedzenie, jednakże po jego założeniu wnika on w jego skórę i obdarza naszego zielonego koleżkę czymś, czego nigdy wcześniej nie czuł. Inteligencją. Mogda zaczyna się uczyć w wieży, a gdzieś tam w oddali wybucha wojna PWSC (Przymierza wszelakich stworów ciemności) z ludźmi. I zgadnijcie, kto uratuje będzie musiał uratować tysiące ludzkich istnień??&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Sam początek fabuły jest banalny. Lecz potem jest już tylko lepiej. Może autor nie używa wyszukanego języka (a może to kwestia przekładu), lecz Mogda dopiero zaczyna obcowanie z takimi rzeczami jak mądrość, kultura, czy etykieta, więc nie za bardzo jest się do czego przyczepić. Na dodatek sposób w jaki obchodzi się z sztampą fantasy, powoduje że książkę czyta się na prawdę przyjemne, a co najważniejsze nie nuży. Kolejnym atutem książki jest humor. Jest trochę odwołań do innych książek, czy ikon podkultury (magiczne ostrze, które kiedyś było wbite w skałę, a teraz dzierży je dwugłowy wściekły pobratymiec Mogdy), ale przede wszystkim króluje tutaj żart sytuacyjny, jak np. rozmowy Mogdy z innymi stworami ciemności. Książka jest dość gruba, aby zająć na parę godzin, a jednocześnie na tyle krótka, że da się ją przeczytać "na raz" (co w przypadku dzieł nie będących czymś tak epickim jak... "Silimarilion" chociażby, jest dla mnie plusem). Również zapierający dech w piersiach (o ile ktoś ma wyobraźnię) finał powinien usatysfakcjonować nawet największych malkontentów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Napisałem na początku że książka jest "całkiem dobra". Ile jest więc dziegdzi w tym słoju miodu, że nie da się tej książki nazwać ideałem. Po pierwsze papier. Nie lubię kredowego papieru, a ten tutaj jest najgorszy z możliwych. Przypomina papier toaletowy, a więc w momencie zalania książki przez nieuwagę dramat murowany. Po drugie, nie wiem jak z innymi książkami wydawnictwa Pascal, ale "Ogry" mają kiepską ilustrację na okładce ( przypomina mi to serie fantastyki wydawnictwa Amber z początku lat 90-tych, które mimo pokazania Polsce takich perełek jak "Belgariada" wydawało wszystko jak Harlequiny). Z tyłu mamy opis książki i jakieś cytaty, ale nigdzie nie znajdziemy informacji o autorze. A wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach to już standard. Jeżeli zaś chodzi o samą książkę, to ma ona jedną poważną wadę. Tak jak papier na którym została wydrukowana jest... jednorazowa. To nie jest tytuł, który można czytać raz za razem. Zastosowanie żartu ironicznego, powoduje że dopiero po odczekaniu dłuższego czasu będziemy się przy niej tak samo dobrze bawić, jak za pierwszym razem. Ponadto, mimo kilku genialnych sytuacji, są też takie, które miały chyba śmieszyć, a w najlepszym przypadku.... żenują. Może nie są kontrowersyjne, obrzydliwe, czy też gorszące, ale po prostu nie wiadomo, czy się śmiać, czy też płakać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Stephen Russbult, postarał się wgłębić w psychikę ogrów i pokazać nam, że nie są ani tak straszne, ani tak niebezpieczne, jak nam się wmawia od czasów Tolkiena. Zrobił to w dość śmieszny i przekonywujący sposób, na tyle abym mógł z czystym sumieniem polecić ten tytuł. "Ogry" zapewne, nie staną się bestsellerem, nie wejdą do kanonu, ani nie nikt nie zabierze się za ich ekranizacje, ale są na tyle dobre że warto poświęcić te kilka godzin na ich przeczytanie. Tym bardziej, że mało jest powieści, które próbują "ugryźć" temat z drugiej strony barykady.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-7660002565920371640?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/7660002565920371640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/zielono-mi-recenzja-ksiazki-stephana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/7660002565920371640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/7660002565920371640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/zielono-mi-recenzja-ksiazki-stephana.html' title='Zielono mi - recenzja książki Stephana Russbulta &quot;Ogry&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-YhU6NgZpzKE/TpLJjh3ga_I/AAAAAAAAACU/3xPz8RbdhAs/s72-c/Ogry-bn30216.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-3160057451330951494</id><published>2011-10-09T22:12:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:32:23.394+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Allah 2.0'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zagańczyk'/><title type='text'>Haker na Tropie - recenzja książki Mieszko Zagańcza "Allah 2.0"</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-A99cwK6NsZ0/TpLJrQBa1xI/AAAAAAAAACY/ZTqlGDMG1LE/s1600/Mieszko-Zaga%25C5%2584czyk-Allah-2.0.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-A99cwK6NsZ0/TpLJrQBa1xI/AAAAAAAAACY/ZTqlGDMG1LE/s1600/Mieszko-Zaga%25C5%2584czyk-Allah-2.0.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://alexeikaumanavardze.blox.pl/resource/MieszkoZaganczykAllah2.0.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;W ostatnich latach można zaobserwować wysyp polskich książek fantasy i sci-fi. Następcy Lem-a i Sapkowskiego "popełniają" książki o bardzo różnym poziomie. Obok takich perełek, jak cykl o Mordimerze Maedrinie, Jacka Piekary, na półkach lądują zwykłe śmieci. Na szczęście, moim zdaniem, Mieszkowi Zagańczykowi z jego powieścią "Allah 2.0" bliżej do ekstraklasy niż okręgówki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;Wydany w 2005 roku bestseller przedstawia niepokojącą wizję historii. Świat, po tym jak wyczerpały się zasoby ropy naftowej, przestawia się na alternatywne źródła energii. Zapomina przy tym o bliskim wschodzie, który zostaje praktycznie wyłączony z nowego interesu. Islamiści z tamtych terenów czują się zagrożeni, opuszczeni, a nade wszystko wykorzystani. To wszystko powoduje, że rozpoczynają inwazję na Europę, w wyniku której opanowują prawie cały kontynent. Na dodatek powstają liczne państwa korporacyjne, które przegrywają walkę z Chinami o prymat w gospodarce. W czasie wojny wykorzystano broń, co doprowadziło do upadku wielu ośrodków starej cywilizacji, m.in. Berlina. Postęp technologii poszedł bardzo do przodu, dzięki czemu ludzie mogą wczepić sobie modemy w głowie i być "on-line" cały czas, czy też jeździć na głupolach (rodzaj surogatów). W tym całym bajzlu poznajemy Zak-a, hakera z byłej stolicy Niemiec, który trafił do więzienia Korporacji Pao, za kradzież danych o jednej z wojen. Jego szczęście w nieszczęściu polega na tym, że dostaje propozycje nie do odrzucenia. Ma odnaleźć zaginioną wiele lat temu relikwie - cudowną rękę Jana Pawła II-go, którą pozdrawiał on wiernych i dokonywał cudów. Ale jak to zrobić, mając do dyspozycji jedynie Internet i głupola, na dodatek będąc zamkniętym w celi?? I czy tajemnicza nieznajoma, istna femme fatale, rzeczywiście potrzebuje jej do celów "kolekcjonerskich??".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Pierwsze co robi wrażenie, to aktualność przedstawionych zagadnień. Autor pisał książkę kilka lat, zanim świat usłyszał o Al-Kaidzie, czy Dżihadzie. Na dodatek, nikt wtedy nie myślał o tym, że ropa naftowa może kiedyś się skończyć. Niepokój tej wizji, pogłębia fakt, że autor to wszystko świetnie uzasadnił i szczegółowo opisał. Czytając tę książkę miałem wrażenie, że to wszystko jest zbyt realne, żeby było tylko fikcją, w rzeczywistości będąc strasznym proroctwem. Paranaukowy język, operowanie żargonem, czy też odpowiednie interpretowanie faktów, o których już wiemy, sprawia iż paranoiczny klimat książki z każdą stroną smakuje coraz lepiej!. Fabuła jest wartka, autor nie daje nam "odsapnąć", a zwroty akcji przypominają hollywoodzkie superprodukcje. Książka ma aż 559 stron, ale mimo to nie nuży, ani nie irytuje. Najlepsze jest w niej jednak to, że czytając ją kolejny raz, można odkryć coś nowego, coś co można było przeoczyć, czy też zignorować. To sprawia z kolei, że łatwiej do niej wrócić, niż do wielu innych pozycji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Jeżeli miałbym znaleźć jakieś wady, to musiałbym je wymyślić. Jednakże jest to ponoć obowiązek recenzenta, więc spróbuję. Książki nie polecam środowiskom radykalnych chrześcijan, ani islamistów. Ani jedni, ani drudzy nie zostali pokazani w zbyt dobrym świetle. Tych pierwszych poznajemy jako konserwatywnych i zacofanych megalomanów, zaś ci drudzy pokazani są jako bezmyślni głupcy, którzy po opanowaniu nowych terenów prowadzą do ich zacofania. Wszyscy posługują się przemocą i można odnieść wrażenie, że cały świat to państwo policyjne. Na dodatek uprzedmiotowiono tu Papieża Polaka (a raczej jego dłoń), sprawiając że katolicy mogą czuć się obrażeni, już przez samo umieszczenie ręki papieża i pokazywanie pogardy, z jaką była w książkowej przeszłości traktowana. Z drugiej jednak strony jest ona, podobnie jak postać Karola Wojtyły, poddawana szczególnej apoteozie, co może nie spodobać się skrajnym ateistom. Czy jednak takie kontrowersje, nie dodają smaku książce?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Trzeba jednak zauważyć, że nie bije ona w oczy takimi kwestiami. Nikt nie robił kampanii negatywnej, aby podkreślić jej ...sporne kwestie. Chociaż szukałem wszędzie, nie znalazłem ani jednego autoryzowanego opisu, który podkreślałby, że książka może wywołać dyskusje na w/w tematy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Cieszy mnie, że jest w Polsce autor, który potrafi wykreować tak szczegółowy i intrygujący świat nie będący alternatywą historyczną, lecz wizją przyszłości. Jestem dumny, że mogę taką książkę jak "Allah 2.0" postawić na półce i mieć świadomość, że napisał ją Polak. Niesie to ze sobą pewne brzemię. Zapewne na świecie nigdy nie odniesie ona komercyjnego sukcesu, nie będzie się o niej pisać rozpraw naukowych. Chociaż... ropa ma się skończyć za 50 lat, więc kto wie?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: 'times new roman', times; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-3160057451330951494?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/3160057451330951494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/haker-na-tropie-recenzja-ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/3160057451330951494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/3160057451330951494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/haker-na-tropie-recenzja-ksiazki.html' title='Haker na Tropie - recenzja książki Mieszko Zagańcza &quot;Allah 2.0&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-A99cwK6NsZ0/TpLJrQBa1xI/AAAAAAAAACY/ZTqlGDMG1LE/s72-c/Mieszko-Zaga%25C5%2584czyk-Allah-2.0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151461248939098572.post-6491704411673864663</id><published>2011-10-09T22:08:00.000+02:00</published><updated>2011-10-10T12:32:55.712+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moore'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niedobry Królewicz Karolek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka'/><title type='text'>Hamlet na wesoło - recenzja książki Johna Moore`a "Niedobry Królewicz Karolek"</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-604nN5p5sK8/TpLJz15wIMI/AAAAAAAAACc/_GBajh_Yi9g/s1600/niedobry-krolewicz-karolek-bprod160038.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-604nN5p5sK8/TpLJz15wIMI/AAAAAAAAACc/_GBajh_Yi9g/s320/niedobry-krolewicz-karolek-bprod160038.jpg" width="204" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;Macie czasem wrażenie, że mimo tego iż książkę czyta się świetnie, ma wciągającą fabułę, a żarty w niej zawarte, rozbawiły Was do łez to czegoś brakuje. Tak właśnie się czułem, po przeczytaniu drugiej książki Johna Moore`a "Niedobry Królewicz Karolek"&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 19px;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="WstepKomentowanegoWpisu" style="font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 1.2em; line-height: 1.4em;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="TrescKomentowanegoWpisu" style="line-height: 1.4em;"&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 1.2em;"&gt;&lt;span style="font-family: 'arial black', 'avant garde'; font-size: x-small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Autor tej powieści z pogranicza groteski i fantasy, został okrzyknięty, moim zdaniem trochę na wyrost nowym Pratchett`em. Świadczyć może o tym, chociażby to, że od czasu recenzowanego przeze mnie tytułu, nie wydał nic znaczącego. Czy to oznacza, że jego książka jest słaba??&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Nie! Powiem więcej, jest bardzo dobra. Na tyle, żeby wciągnąć mnie, przemielić, a później wypluć zaskoczonego, że przejażdżka trwała tak krótko. Bo największą jej bolączką jest to, że jest zdecydowanie za krótka. Na 311 stronach mamy wszystko co w najlepszych światach fantasy. Magiczne krainy, wspaniałych królów, przystojnych królewiczów i piękną księżniczkę. Akcja zawiązuje się, gdy król Dalii (dodajmy, że dość nietrzeźwy i dekadencki) umiera. A kraj nie może zostać bez króla. Niestety, Dalia za dobrym krajem do rządzenia nie jest. Nie ma rzeki, opady małe, ludzie głodują. Rada królewska wymyśla więc, ażeby obwołać królem Karolka, a następnie zrobić z niego Tyrana (pisane przez duże T, bo nie chodzi o zwykłego ciemiężyciela, ale na prawdę czarny charakter). Bohater zgadza się pod jednym warunkiem. Będzie mógł wziąć piękną Katarzynę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Jak widać, już sam początek nawiązuje do Hamleta, a potem jest tego więcej. Wtórność tej książki to jednak jej zaleta. Nie gubimy się w znanych już wątkach, a wprowadzane nowości ( jak BMZ - broń magicznej zagłady) nie powodują dużego zamieszania. Autor, umiejętnie prowadzi fabułę, ale (i tu największa wada książki) przewidywanie. Praktycznie od początku wiadomo jak to się mniej-więcej skończy. Szkoda, bo zakończenie mogłoby być lepsze, chociaż jest logicznym następstwem wydarzeń. Inne mogłoby być zbyt dziwne, lub zbyt nijakie. A tak od początku do końca dobra rzemieślnicza robota.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Zarówno język jak i składnia, nie są może wybitne, ale przecież nie o to w takich książkach chodzi. Dobrze oddają realia świata opisanego przez Moore`a, kiedy trzeba ktoś mówi gwarą. I tu słów kilka o tłumaczce, pani Dominice Schimscheiner. Uważam, że to jedno z lepszych tłumaczeń fantasy w historii i obok tłumaczeń Pratchett`a (oczywiście "popełnionych" przez imć Cholewę) i Harry`ego Pottera stawiam je na pierwszym miejscu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; margin-bottom: 20px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Na koniec muszę dodać jedno. Książkę kupiłem nad morzem, na straganie z przecenionymi książkami. Trafiłem wtedy na "Endymiona Springa", parę książek Coelho, "Allah-a 2.0", oraz "Karolka" właśnie i muszę przyznać że to było najbardziej pozytywne zaskoczenie z tych wszystkich. Bo mimo wszystkich wad i bolączek tej książki, muszę przyznać że jest jedną z niewielu pozycji, które regularnie czytam i cały czas mnie bawi. Nie jest to dzieło na miarę "Silimarilion"-u, czy też "Belgariady" ale ma w sobie to coś, co sprawia że stała się jedną z moich ulubionych książek.﻿﻿&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', Verdana, Arial, sans-serif; font-size: 1.2em;"&gt;&lt;span style="font-family: 'times new roman', times; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151461248939098572-6491704411673864663?l=alexeikaumanavardze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/feeds/6491704411673864663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/macie-czasem-wrazenie-ze-mimo-tego-iz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/6491704411673864663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151461248939098572/posts/default/6491704411673864663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://alexeikaumanavardze.blogspot.com/2011/10/macie-czasem-wrazenie-ze-mimo-tego-iz.html' title='Hamlet na wesoło - recenzja książki Johna Moore`a &quot;Niedobry Królewicz Karolek&quot;'/><author><name>Alexei Kaumanavardze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08128485686449996654</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-72W522bzHkY/TpIVrpeCIWI/AAAAAAAAABE/QrFKOf_dBkU/s220/Bard-Gimble.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-604nN5p5sK8/TpLJz15wIMI/AAAAAAAAACc/_GBajh_Yi9g/s72-c/niedobry-krolewicz-karolek-bprod160038.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
